Stadion X-lecia - minister chce wbić “pierwszą łopatę” w tym roku
Centralny Ośrodek Sportu odwołał zaplanowane na czwartek rozmowy z kupcami ze Stadionu X-lecia w Warszawie. Zdaniem dyrekcji COS, po definitywnej decyzji ministra sportu o nieprzedłużaniu umowy z dzierżawiącą teren firmą Damis, dalsze rozmowy z kupcami niczego już nie zmienią.
- Decyzja o nieprzedłużeniu umowy z Damisem jest nieodwołalna. Umowa wygasa 30 czerwca br. i to jest ostatni dzień, kiedy kupcy legalnie handlują na Jarmarku Europa. Jesteśmy zdeterminowani, aby ten teren przywrócić dla sportu w szczególności w kontekście Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej EURO 2012 - powiedział minister sportu Tomasz Lipiec.
- W gestii miasta jest przedłożenie kupcom innych propozycji lokalizacji targowiska, o czym informował Panią Prezydent Hannę Gronkiewicz-Waltz Centralny Ośrodek Sportu w piśmie z dnia 13 grudnia 2006 r. Ministerstwo Sportu również angażuje się w tę sprawę - podkreślił Lipiec. Minister poinformował także, że w najbliższych dniach zostanie ogłoszony konkurs na projekt architektoniczny Narodowego Centrum Sportu.
- Chcemy, aby jeszcze w tym roku została “wbita pierwsza łopata” pod budowę tego obiektu - powiedział minister sportu.
Jak poinformowała rzecznik Ministerstwa Sportu Katarzyna Doraczyńska, nie jest jeszcze znana dokładna data ogłoszenia konkursu, bowiem w resorcie analizowane są obecnie prawne warunki konkursu. Z uwagi na spodziewane duże zainteresowanie udziałem w konkursie renomowanych pracowni architektonicznych, w tym wielkim projekcie warunki udziału muszą być precyzyjnie określone, aby uniknąć nieporozumień i ewentualnych protestów.
Zgodnie z umową dzierżawy zarządzająca tzw. Jarmarkiem Europa firma Damis ma miesiąc na uprzątnięcie terenu targowiska z pozostałości po punktach handlowych. Do końca lipca teren przyszłego Narodowego Centrum Sportu w Warszawie powinien więc już być przywrócony do stanu sprzed wprowadzenia się tam tysięcy kupców.
We wtorek z kupcami spotkał się wiceprezydent Warszawy Andrzej Jakubiak. Kupcy podtrzymali propozycję przeniesienia handlu na ul. Kijowską przy Dworcu Wschodnim, ale decyzja, czy tam się przeprowadzą, zależy od Polskich Kolei Państwowych. Kupcom zaproponowano również trzy inne działki, gdzie mogliby się przenieść. Dwie z nich - na Białołęce - należą do miasta: przy ul. Świderskiej i ul. Marywilskiej. Trzecia - to propozycja przedstawicieli wojewody mazowieckiego: przy ul. Instalatorów na Ochocie.
onet.pl
lipiec 13th, 2007 at 3:05 pm
DEBATA / Za EURO 2012, Przeciw REANIMACJI TRUPA.
LIST OTWARTY. WARSZAWA. 26.05.07r.
W dniu 25.05.2007 r. przysłuchiwałem się „Debacie o Euro 2012” zorganizowanej przez DZIENNIK i TVP2 a zapowiadanej już od dwóch dni w/w gazecie.
Tematem debaty był problem „Czy Polska może strącić (przegrać) Mistrzostwa Europy 2012 ?”
W krótkiej debacie nie zdążono omówić nawet 1/3 problemów poruszanych na łamach Waszego dziennika.
Jedynym sukcesem powyższej debaty były deklaracje złożone przez Premiera Jarosława Kaczynskiego oraz przewodniczącego największej partii opozycyjnej Donalda Tuska, ze w sprawach EURO’2012 będą mówili jednym głosem i dążyli do bezproblemowej realizacji, ułatwiając powstawanie szybkich i dobrych ustaw, które nie będą przeszkadzały w realizacji planowanych inwestycji.
Mam taką nadzieje, a zemną chyba wszyscy kibice, sympatycy piłki nożnej w Polsce, ze Jarosław Kaczynski i Donald Tusk wraz ze swoimi partiami zagrają w jednej drużynie, której na imię „KLUB EURO 2012”, a przyłączą się do Nich członkowie innych ugrupowań, którym na sercu leży dobro „Polskiej piłki nożnej”, abyśmy przed Europą nie dali ciała. jak to jest z lustracją, ze niby wszyscy są za, ale każdy ma inny pomysł na jej przeprowadzenie.
Idąc na to spotkanie oczekiwałem merytorycznej dyskusji min. odnośnie STADIONOW i całego zaplecza z tym związanego lub ewentualnych rozmów kuluarowych po zakończeniu oficjalnej debaty. Szczególnie zainteresowany byłem i jestem STADIONEM NARODOWYM, który zaplanowano zbudować na miejscu stadionu X-lecia w Warszawie. Ponieważ całym sercem jestem „Za EURO ‘ 12”, ale już nie koniecznie aby stadion NARODOWY budować w miejscu starego, ponieważ jest to tak, jakby go budować na wulkanie, nie znając dnia ani godziny erupcji.
Czyżby zawsze Polak musiał się uczyć na błędach?? Dopóki jeszcze jest to wszystko w fazie projektu, lub założeń projektowych, oraz nie rozpoczęto robot, warto chyba jeszcze raz przedyskutować, przedebatować, budować czy nie budować na zglizszach starego stadionu, czy lepiej przenieś tę inwestycje teraz, nie topiąc niepotrzebnych milionów, ba miliardów złotych, w chwili gdy prawie codziennie jakąś grupa niezadowolonego społeczeństwa walczy o podwyżkę. Niektóre grupy społeczne walczą o parę zł, jak kolejarze, emeryci czy pielęgniarki, inne o setki, jak lekarze, czy górnicy itd. W przypadku reanimacji stadionu X-lecia może dojść do zmarnowania grubych milionów, ba miliardów, gdyby się okazało ze pod zwałami ziemi i gruzu natrafi się na stare zasypane bajora. nie wspomnę już o niewybuchach.
Tymczasem w dzielnicy BIAŁOŁĘKA już chyba od 7 lat jest teren, jakby przeznaczony na NARODOWE CENTRUM SPORTU, na którym można by było pomieścić nie tylko stadion z całym zapleczem i infrastrukturą ale również i park o charakterze sportowym, z polem golfowym, czy ścieżkami zdrowia, nie mylić z ZOMO. Najważniejsze w tym wszystkim jest to, ze do prac inwestycyjnych można przystąpić z marszu a i koszty by były o wiele mniejsze.Jedyną przeszkodą na dziś, jaką widzę, jest strach osób odpowiedzialnych za tę inwestycje. Wszędzie słyszę, z kim nie rozmawiam, ze jest to sprawa nie do ruszenia, w domyśle dając mi do zrozumienia, ze Pan Premier podjętych decyzji nie cofa, a myślę ze sprawa jest warta analizy pod względem kosztów i wybrania mniejszego ryzyka.
Tym bardziej ze ma być budowany most północny łączący Bielany z Bialoleka, autostrada Berlin-Warszawa-Moskwa. a w Modlinie budowane lotnisko. Wystarczy przeprojektować most na dwupoziomowy i przepuścić nim metro od Młocin do samego stadionu na Białołece, a nawet połączyć je nitką Praską o ile by była budowana. Prace na Białołęce byłyby nie odczuwalne dla większości mieszkańców Warszawy, czego nie można powiedzieć przy reanimacji trupa. Centrum Warszawy ciągle by było w korku.
Budując NARODOWE CENTRUM SPORTU należy myśleć o obiekcie czysto piłkarskim, nie siląc się przy okazji na obiekt uniwersalny z bieżniami do lekkoatletyki, licząc na to ze w przyszłości MKOL przyzna Warszawie organizacje Olimpiady. Wybudujmy taki obiekt który będzie zarabiał na siebie, nie jak to było ze stadionem X-lecia ,który właściwie zbudowany był na V Światowy Festiwal Młodzieży oraz uroczystości propagandowe, min. dożynki. Odbyło się na nim 25 międzynarodowych meczy piłkarskich, z niezapomnianym spotkaniem z Brazylia 3:6, czy kilkanaście mityngów lekkoatletycznych, memoriałów im. Janusza Kusocinskiego oraz Wyścigów Pokoju. Jednym słowem, niewypał.
Na pewno trzeba kupcom zdecydowanie zaproponować zmianę lokalizacji np. przy ul. Instalatorów na Ochocie obecnie Włochy. Teren zaś na którym jest stadion X-lecia wystawić na licytacje. Planowana hala i basen olimpijski przy nowobudowanym stadionie, wybudować ale na terenie SKRY Warszawa oraz zmodernizować stadion lekkoatletyczny do planowanych mityngów. Wilk będzie syty i owca cała.Teren stadionu X-lecia jest za mały by podołać wymogom bezpieczeństwa UEFA, zwłaszcza gdy chodzi o strefy przystadionowe dla kibiców tzn. turystów, strefy dla kibiców z biletami, wraz z drogami ewakuacyjnymi do stadionu i sektorów oraz policji i ERKI. Ponad to potrzebne są strefy kontroli biletów oraz przedstadionowe z dojściami do poszczególnych sektorów i drogi ewakuacyjne. Pamiętać należy również o parkingach, miejscach postojowych, drogach dojazdowych wielopasmowych itd. To samo dotyczy nowoczesnego kompleksu centrum prasowego, obiektów sportowo rekreacyjnych, hoteli, restauracji, jadłodajni, przychodni lekarskich z odnową biologiczna i hydroterapia, itd. Kibice przyjadą tu z całej Europy, by zabawić się, pośpiewać, potańczyć , dobrze zjeść i to wszystko powinno być w jednym miejscu, dla ich i mieszkańców bezpieczeństwa.
O ile list ten nie przekona naszych decydentów, to niech się dzieje wola nieba…….., samo życie to zweryfikuje. Ze zgrozą przeczytałem w sobotnim wydaniu dziennika, ze znaleźliby się zwolennicy pożegnania staruszka, nie zdając sobie sprawy ze samo przygotowanie stadionu pod względem bezpieczeństwa wymagałoby poniesienia sporych kosztów. Zwłaszcza ze część społeczeństwa wiąże koniec z końcem.
Pisząc ten list otwarty chcę w ten sposób włączyć się w debatę o EURO ‘ 2012 ponieważ leży mi na sercu dobro polskiej piłki nożnej, dla której bezinteresownie poświęciłem ponad 33 lata swojego życia i czynie to nadal, nigdy nie pytając co mogę mięć z tego, a tylko co mogę dla “niej” zrobić, tym bardziej ze już zobaczyłem na własne oczy cztery turnieje o mistrzostwo
EUROPY a na nich 42 mecze. Znając atmosferę i smak poprzednich mistrzostw nie chciałbym się wstydzić ze organizacyjnie niedociągnięcia. Ponad to przepracowałem w budownictwie ponad 40 lat, w tym również sportowym oraz bywałem na tylu stadionach, ze mam chyba mandat, ażeby zabrać głos w temacie czy “reanimować trupa”. Myślę ze lepiej parę razy się zastanowić podejmując dyskusje, debaty, niz. podejmować pochopne decyzje.
Pozostaje ze sportowym pozdrowieniem.
Andrzej BOBO Bobowski
KRÓL POLSKICH KIBICÓW.
www.bobo-bobowski.pl
e-mail; boboand@wp.pl
PS. MOZE ODWAZYCIE SIĘ NAPISAC CALĄ PRAWDE, A NIE CHOWAC GŁOWE W PIASEK. NIBY WSZYSCY DEBATUJĄ, ALE CO DALEJ ???
sierpień 26th, 2007 at 6:23 pm
RATUJMY EURO ‘ 2012.
Odezwa do kibiców sportu
Ja, Król Polskich Kibiców, dla co poniektórych samozwaniec, wzywam wszystkich kibiców sportu w naszym kraju, którym na sercu leży dobro sportu polskiego, a w szczególności piłki nożnej, do nieposłuszeństwa obywatelskiego poprzez zbojkotowanie najbliższych wyborów parlamentarnych. Zbojkotujcie dlatego, że polscy politycy, rząd, a Pan Prezydent osobiście, z euforią przyjęli przyznanie Polsce i Ukrainie organizacji finałów Euro 2012, a nic w tym kierunku nie robią.
Czas nieubłaganie ucieka, a rząd i opozycja, pomimo deklaracji składanych przez panów Jarosława Kaczyńskiego i Donalda Tuska, że dla idei Euro 2012 zapalą zielone światło bez względu na reprezentowaną opcje polityczną i będą jednym głosem popierać ustawy, które przyspieszą realizacje zaplanowanych inwestycji – nic nie robią. Zamiast grać w jednej drużynie, która nazywa się Polska, walczą ze sobą, już nie bardzo wiadomo o co, być może o stołki. Jedna orientacja polityczna usiłuje przekonać drugą o swoim monopolu na rację i w myśl zasady „czym gorzej, tym lepiej” zwalczają się niemiłosiernie, zapominając o swoich obowiązkach wobec nas, Narodu. Parlamentarzyści, pożal się Boże, dbają tylko o siebie, zapominając, po co zostali wybrani i kto jest dla kogo. Tabakiera dla nosa, czy nos dla tabakiery?. Nie wystarczy im, że sami znaleźli się w parlamencie, ciągną za sobą całe tabuny, ciotków, pociotków, a społeczeństwo ledwo wiąże koniec z końcem. A może by tak popracować społecznie – dla dobra kraju, dla samego splendoru bycia posłem czy senatorem, a nie wozić się tylko za pieniądze społeczeństwa?!
Ostatnio media donoszą, że nie mamy szans wybudowania na czas stadionów, co jest wierutnym kłamstwem, chyba ze chodzi o… „reanimację trupa”, czyli Jarmarku Europa na terenach Stadionu Dziesięciolecia w Warszawie. Nie słuchajmy pesymistów, hamulcowych, nieudaczników i sprawy bierzmy w swoje ręce. Panie Premierze! Na warszawskiej Białołęce można zbudować nie tylko nowy stadion, ale i Narodowe Centrum Sportu. Wysłałem ostatnio list otwarty do Pana, ale, widocznie zaginął w urzędniczym sicie. Wszyscy chyba się boją wskazać Panu, że podjął Pan nieszczęśliwą decyzje odnośnie Stadionu Dziesięciolecia, chyba ciąży jakaś klątwa nad tym reliktem socjalizmu.
Na podstawie informacji prasowych można wyrobić sobie pogląd, że jesteśmy jakoby narodem nieudaczników, potrafiącym się tylko kłócić, politykować. Zadajmy temu kłam!
Może jedni lub drudzy wygracie te wybory, ale już bez naszego – kibiców – poparcia. Przegracie je w oczach społeczeństwa, które ma już dosyć waszego PO-PIS-u. Liczyliśmy na Was, że jesteście w stanie zorganizować przynajmniej igrzyska dla mas – finały Euro 2012, ale jak na dzień dzisiejszy i na to nawet Was nie stać.
Najważniejszą dla Was sprawą jest to, jak dokopać przeciwnikowi politycznemu, nie licząc się z realiami. Liczę, że ta Odezwa zmobilizuje Was i w Waszych programach przedwyborczych znajdą się zobowiązania współpracy z innymi opcjami politycznymi, współpracy dotyczącej harmonijnej i terminowej realizacji planu przygotowań do Euro 2012. I że po wyborach będziecie ten plan realizowali, by pokazać i światu, że Polak potrafi wywiązać się z obietnic i przyrzeczeń, tym bardziej że po mistrzostwach pozostałaby cała infrastruktura, która mogłaby nam służyć przez długie lata.
Głosów wyborców nie potrzeba szukać za granicą, natomiast można je utracić we własnym kraju. Poddaję Wam to pod rozwagę. Zawsze pamiętajcie: jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie. Pracujcie w myśl zasady „co masz zjeść dzisiaj, zjedz jutro, a co masz zrobić jutro, zrób, dzisiaj”. I wtedy na pewno zdążymy.
Musimy! Tego życzę Polsce i sobie z całego serca.
Ze sportowym pozdrowieniem
Andrzej „Bobo” Bobowski
Król Polskich Kibiców
.
wrzesień 28th, 2007 at 9:39 am
POPIERAJCIE EURO’2012 W WASZYCH PROGRAMACH I REALIZUJCIE
W PRZYJĘTYCH ZOBOWIĄZANIACH, A MOZECIE LICZYC NA NASZE GŁOSY !!!!!!
APEL
Sejm V kadencji to przeszłość, 21 października 2007r. pójdziemy do urn, by wybrać nowych posłów i senatorów. Oznacza to upadek IV, i klęska III R.P. a dla nas wyborców udział w przed wyborczej walce na śmierć i zycie polityków i reprezentowane przez nich partie na arenie politycznej lub cyrkowych akrobacjach jak wykiwać, przechytrzyć politycznego konkurenta. Okres ten, do wyborów będzie okresem, pomówień przeciwnika politycznego, udowadniania nad nim wyższości, przekłamań, obiecanek, ba nawet brudnej walki politycznej, tylko po to by przekonać do swych racji wyborców nie mających jeszcze wyrobionej opinii, ponieważ stały elektorat jest jak własna zona, przynależna do „klubu”, BMW (Bierna, Mierna ale Wierna). Po zwycięskich wyborach członkowie takiego klubu, ugrupowania dzielą się łupami, czytaj stanowiskami, zapominając w tym momencie o swoich wyborcach i reszcie społeczeństwa, słuchając się jedynie swojego Guru, który jest nie omylny, chociażby jak w sprawie Reanimacji Trupa. Nie jest ważne, ze będzie to bolało, ze nowy stadion w dniu odbioru, będzie już stary nie spełniający nowoczesnych wymagań, jak to w przeszłości bywało z Dworcem Centralnym czy Portem Lotniczym, nie wspomnę już o ślepych kuchniach, gdzie architekci mieli jeden właściwy wybór, podobnie jak dzisiaj z Narodowym Centrum Sportu, bo taka jest wola polityczna jednego z trzech tenorów, nic nie ujmując zmarłemu niedawno Pavarottiemu, z pozostałych dwóch, jeden siedzi w Londynie zarabiając funty, drugi zdymisjowany, za korupcje w podległym mu COS. Mam nadzieje ze premier, wcześniej czy później, lepiej wcześniej, zda sobie sprawę ze popełnił błąd z
lokalizacją stadionu, podobnie jak z doborem koalicjantów. Podobny błąd popełniła minister sportu Jakubiak, dobierając sobie do pomocy M. Borowskiego, człowieka pesymistę, głównego hamulcowego bojącego się panicznie jakiejkolwiek odpowiedzialności i całą swoją uwagę skupia na szukaniu alibi, ażeby nikt nie posądził go o branie łapówek. Biorąc to wszystko pod uwagę, oraz uwagi i komentarze do mojej „ODEZWY” doszedłem do wniosku, ze wzywając do nieposłuszeństwa obywatelskiego rzesze kibiców i sympatyków piłki nożnej, aby z ignorowali wybory i nie poszli głosować, ze byłaby to woda na młyn różnego rodzaju warchołom, dyletantom, wyrokowcom, oszustom, przejść sito wyborcze, a później oglądać ich w Sejmie czy Senacie blokujących mównicę czy słuchać ich buczenia i gierek partyjnych. Przy zmniejszonej frekwencji a ich stałym elektoracie mogłoby im się udać przekroczenie progu wyborczego jak to już nie raz bywało i będziemy mieli posłów i senatorów pożal się Panie Boże, którzy za sobą cięgna cale watahy takich samych jak oni nie udaczników a co gorsza kombinatorów, którzy poza czubkiem swojego nosa i własnej kasy, nie widzą swoich wyborców i reszty społeczeństwa. Najważniejsza dla nich jest własna kasa, duże diety, odprawy, premie a ich wyborcy ledwie wiążą koniec z końcem, za głodowe pensje, emerytury czy renty, pomimo przepracowanych czasami ponad 40 lat pracy. Posłowie zaś potrafią wyłudzać pieniądze za paliwo pomimo ze nie maja samochodów, brać prawie nie oprocentowane kredyty, pożyczki i w ciągu jednej dwu kadencji, gumiaki zamienić na luksusowe pantofle i rozbijać się luksusowymi autami. A społeczeństwo to widzi i czyje tę nie sprawiedliwość Najlepiej by było gdyby nasi parlamentarzyści byli ludźmi nie zależnymi finansowo, ale gdzie takich znalezsc, którym dieta poselska i rożne przywileje nie przesłaniałoby świata i mogli się skupić nad ustawami któreby ułatwiałyby zycie społeczeństwa. Na nas kibiców spada obowiązek, patrzeć na ręce kandydatom i komitetom wyborczym, by w ich programach zaakcentowane było poparcie dla EURO’2012 a w kadrze POLSKA PARLAMENTALNA nie zabrakło wszystkich ugrupowań, bez względu na polityczne ciągoty. Na wszystkich wiecach przedwyborczych należy sprawdzać wiedze i plany odnośnie EURO’12 wśród kandydatów dopytując o ich zamierzenia, ażeby można było na bieżąco kontrolować ich realizacje. Przyznanie nam organizacji EURO’2012, należy potraktować jako akt sprawiedliwości dziejowej i chociaż po 60 latach potraktować pomoc Unii Europejskiej jako plan Marshalla Bis nie tylko dla stolicy, ale i całego Kraju budując drogi i całą infrastrukturę w miastach gdzie będą rozgrywane spotkania piłkarskie. Po EURO’2012 pozostaną inwestycje i będą nadal służyć społeczeństwu. Apeluję wiec, spotkajmy się wszyscy przy urnach, blokując w ten sposób, wybór warchołom i kryminalistom wstęp do parlamentu, dla dobra demokracji i przygotowania EURO’2012.
Andrzej BOBO Bobowski
KRÓL POLSKICH KIBICÓW.
październik 28th, 2007 at 11:26 pm
LIST OTWARTY. PAZDZIERNIK/LISTOPAD 2007r.
JAREK nie doczekał
ani reanimacji trupa, ani budowy stadionu bliźniaka
W Dekalogu z 10 zobowiązaniami Platformy Obywatelskiej, w punkcie 6, najważniejszym dla kibiców piłki nożnej, znalazła się kwestia przyspieszenia budowy stadionów na Euro 2012. Jako pierwsza głos dała pani prezydent Warszawy – Hanna Gronkiewicz - Waltz. Szkoda, że dopiero po zwycięskich dla PO wyborach. Pani prezydent stwierdziła, że Stadion Narodowy (czyżby upadła już koncepcja stworzenia Narodowego Centrum Sportu?) należałoby budować poza centrum Warszawy. I to jest święta prawda.
Minął właśnie rok, premierze Jarosławie Kaczyński, od deklaracji złożonej podczas wystąpienia zaaranżowanego przez pana oraz Tomasza Lipca, ówczesnego ministra sportu, a także Kazimierza Marcinkiewicza, ówczesnego p.o. prezydenta. 26 października 2006 roku na płycie Stadionu Dziesięciolecia obiecywaliście, że do 2010 roku właśnie tam powstanie nowoczesny kompleks sportowy, nazwany dumnie Narodowym Centrum Sportu. Chyba że, to był żart, na którym się nie poznali pańscy współpracownicy.
W ostatnich dniach swojego urzędowania, chyba pod namową pożal się Boże doradców, zmienił pan koncepcję, planując, ze nowy obiekt stanie nie zamiast Stadionu Dziesięciolecia, lecz obok niego. Tak czy owak, obiekt musiał zostać usadowiony w starym korycie Wisły, co grozi katastrofą budowlaną, a w najgorszym razie podwojeniem kosztów i ciągłym zakorkowaniem centrum Warszawy. Lokalizacja ta, podobnie jak Rospuda, wbrew temu, co zapewniał pan premier, nie jest trafiona i należało się z niej wycofać i rozważyć inne lokalizacje głównego stadionu Warszawy, nie podtrzymywać „jedynie słuszną”, bo pańską, decyzję, dobierając klakierów, w osobie chociażby Michała Borowskiego, jeszcze na dziś prezesa zarządu spółki związanej z Narodowym Centrum Sportu, a w rzeczywistości głównego hamulcowego tej inwestycji, który ostatnio zaproponował nawet sprzedaż Łazienek na zamknięte osiedle mieszkaniowe, aby pomimo wszystkich zastrzeżeń, wygenerować środki na budowę stadionu. Pouczanie Prezydent Warszawy, że nie powinna podejmować decyzji bez referendum, czy sprzedać tereny wokół Stadionu i przenieść go za miasto, jest co najmniej nie na miejscu. .
Myślę, że przyszły premier – Donald Tusk, jeszcze jako aktywny parlamentarzysta grający w piłkę, w przeciwieństwie do nie czujących sportu Jarosława Kaczyńskiego czy minister Elżbiety Jakubiak, na ministra sportu powoła człowieka z drużyny parlamentarzystów a nie z nadania politycznego, człowieka odróżniającego stadion piłkarski od lekkoatletyczno-piłkarskiego, który według naszych sławnych olimpijczyków bez bieżni zbankrutuje. Zmartwił mnie brak zdecydowanego odporu byłych selekcjonerów polskiej reprezentacji, przekaz, że im wszystko jedno, jaki będzie stadion – piłkarski czy lekkoatletyczno-piłkarski. Widocznie nasi selekcjonerzy nigdy nie siedzieli za bramkami szczególnie na stadionie lekkoatletycznym z płytą boiska piłkarskiego. W programie „Kropka nad i”, Moniki Olejnik, Grzegorz Schetyna, jak mówi o sobie, zapalony kibic koszykówki, dał plamę, nie wiedząc ze najlepsze miejsce pod Narodowe Centrum Sportu w Białołęce, a nie w Łomiankach czy w Wawrze. Białołęka już w najbliższej przyszłości będzie spełniała tę samą rolę co przed wojną Bielany. Wielkim entuzjastą budowy NCS na terenie Białołęki jest jej burmistrz, pan Kaznowski, wywodzący się z „właściwej” już opcji politycznej (PO), planujący i marzący o Wielkim Parku Sportowym, gdzie może powstać NCS, a w nim również hala na 20 tysięcy widzów z boiskami do siatkówki i koszykówki. Głównym oponentem tego pomysłu jest prezes spółki NCS, pan Borowski, którego dni (podobnie jak pani minister sportu) są już policzone, a podejmowane przez nich obecnie decyzje mogą być nieobliczalne w skutkach, że użyję tu porównań do konia trojańskiego czy też piątej kolumny.
Panie Borowski, pański czas już minął! Co się zaś tyczy czasu, przeznaczonego na dyskusje o nowej lokalizacji, nie należy go żałować zważywszy na miesiące, jakie przyjdzie nam stracić, budując nowy stadion na bagnach czy reanimując trupa. Natomiast na Białołęce teren, podobnie jak ten związany ze Stadionem Dziesięciolecia, jest w użytkowaniu skarbu państwa i przeznaczony na cele rekreacyjne.
Naprawdę panie premierze – tylko Białołęka. Będzie szybciej i taniej!
Tym bardziej że – jak głosi Ratusz, w najbliższym czasie zacznie się budowa mostów Krasińskiego i Północnego a w Modlinie lotniska, nie wspominając już o autostradzie czy trasie szybkiego ruchu Berlin – Warszawa – Moskwa. Przez jeden czy nawet dwa mosty można poprowadzić metro dookoła stadionu, jak to się robi w wielkich aglomeracjach na świecie. Tym bardziej że 15 stycznia 2008 roku podziemna kolejka metra dowiezie nas już na Bielany, a stąd już tylko mały kawałek przez Wisłę do Białołęki metrem napowierzchnym.
Tymczasem rzecznik Warszawskiego Metra informuje, że został już ogłoszony przetarg na projekt i budowę drugiej linii metra, od Ursusa do Tarchomina, czyli prawie pod sam stadion w Białołęce. Jedynym problemem jest poprowadzenie metra pod Wisłą na głębokości 30 metrów. W latach 60. przerwano prowadzenie takowych robót z uwagi na kurzawkę oraz wskutek wycofania się głównego inwestora, z uwagi na brak funduszy i braku woli politycznej.
Co się zaś tyczy Stadionu Polska, lansowanego przed siedmioma laty przez byłego rzecznika prasowego PZPN, to lepiej… ciszej nad tą trumną, ponieważ jeszcze do dzisiaj unosi się smród, po nierozliczonych cegiełkach, rozprowadzanych przez pomysłodawcę wśród kibiców.
Przypomina mi to trochę zbieranie datków na ratowanie Stoczni Gdańskiej, kolebki Solidarności.
W Apelu skierowanym przeze mnie do kibiców i sympatyków piłki nożnej, kibiców reprezentacji oraz kibiców klubowych, domagałem się na długo przed wyborami, aby patrzeć na ręce kandydatom i komitetom wyborczym, by w ich programach zaakcentowane było poparcie dla projektu Euro 2012, jak to jest w zobowiązaniu Platformy Obywatelskiej, a w kadrze „Polska Parlamentarna” nie zabrakło wszystkich ugrupowań, bez względu na polityczne ciągoty. Sugerowałem, by po wyborach na bieżąco kontrolować realizację wszelkich obietnic.
Przyznanie nam organizacji Euro 2012 należy potraktować jako akt sprawiedliwości dziejowej i chociaż po 60 latach potraktować pomoc Unii Europejskiej jako Plan Marshalla Bis, nie tylko dla stolicy, ale i całego kraju – poprzez budowanie dróg i całej infrastruktury w miastach, gdzie rozgrywane będą mecze. Po finałach Euro 2012 pozostaną inwestycje i będą nadal służyć społeczeństwu, dlatego NCS należy wybudować tam, gdzie jest to najbardziej słuszne, pożyteczne, ekonomiczne i gdzie może mieć dobrego gospodarza – nie takiego jak Centralny Ośrodek Sportu. Mam również nadzieję, że pomimo zamiany ról między Jarosławem Kaczyńskim a Donaldem Tuskiem, obaj podtrzymają swoje deklaracje w sprawach związanych z Euro 2012, nadal w tej kwestii będą mówili jednym głosem, dążąc do bezproblemowej realizacji planowanych inwestycji, co ogłosili w dniu 25 maja 2007 r. w „Debacie o Euro 2012”, zorganizowanej przez dziennik „Dziennik” i TVP2, poświęconej problemowi „Czy Polska może stracić mistrzostwa Europy 2012?”.
Osobiście sądzę, że nie może, chyba że od przygotowań, nie da się odsunąć głównego pesymistę i hamulcowego. Kończąc, myślę że lepiej jeszcze parę razy zastanowić się nad lokalizacją NCS, podejmując dyskusje, debaty, niż podejmować pochopne decyzje, narażając się na ewentualną katastrofę budowlaną i pośmiewisko całej Europy.
Pozostaję ze sportowym pozdrowieniem
Andrzej BOBO Bobowski
Król Polskich Kibiców
www.bobo-bobowski.pl
e-mail; boboand@wp.pl
październik 29th, 2007 at 11:00 pm
BIAŁOŁĘKA nową lokalizacją.
LIST OTWARTY. PAZDZIERNIK/LISTOPAD 2007r.
JAREK nie doczekał
ani reanimacji trupa, ani budowy stadionu bliźniaka
W Dekalogu z 10 zobowiązaniami Platformy Obywatelskiej, w punkcie 6, najważniejszym dla kibiców piłki nożnej, znalazła się kwestia przyspieszenia budowy stadionów na Euro 2012. Jako pierwsza głos dała pani prezydent Warszawy – Hanna Gronkiewicz - Waltz. Szkoda, że dopiero po zwycięskich dla PO wyborach. Pani prezydent stwierdziła, że Stadion Narodowy (czyżby upadła już koncepcja stworzenia Narodowego Centrum Sportu?) należałoby budować poza centrum Warszawy. I to jest święta prawda.
Minął właśnie rok, premierze Jarosławie Kaczyński, od deklaracji złożonej podczas wystąpienia zaaranżowanego przez pana oraz Tomasza Lipca, ówczesnego ministra sportu, a także Kazimierza Marcinkiewicza, ówczesnego p.o. prezydenta. 26 października 2006 roku na płycie Stadionu Dziesięciolecia obiecywaliście, że do 2010 roku właśnie tam powstanie nowoczesny kompleks sportowy, nazwany dumnie Narodowym Centrum Sportu. Chyba że, to był żart, na którym się nie poznali pańscy współpracownicy.
W ostatnich dniach swojego urzędowania, chyba pod namową pożal się Boże doradców, zmienił pan koncepcję, planując, ze nowy obiekt stanie nie zamiast Stadionu Dziesięciolecia, lecz obok niego. Tak czy owak, obiekt musiał zostać usadowiony w starym korycie Wisły, co grozi katastrofą budowlaną, a w najgorszym razie podwojeniem kosztów i ciągłym zakorkowaniem centrum Warszawy. Lokalizacja ta, podobnie jak Rospuda, wbrew temu, co zapewniał pan premier, nie jest trafiona i należało się z niej wycofać i rozważyć inne lokalizacje głównego stadionu Warszawy, nie podtrzymywać „jedynie słuszną”, bo pańską, decyzję, dobierając klakierów, w osobie chociażby Michała Borowskiego, jeszcze na dziś prezesa zarządu spółki związanej z Narodowym Centrum Sportu, a w rzeczywistości głównego hamulcowego tej inwestycji, który ostatnio zaproponował nawet sprzedaż Łazienek na zamknięte osiedle mieszkaniowe, aby pomimo wszystkich zastrzeżeń, wygenerować środki na budowę stadionu. Pouczanie Prezydent Warszawy, że nie powinna podejmować decyzji bez referendum, czy sprzedać tereny wokół Stadionu i przenieść go za miasto, jest co najmniej nie na miejscu. .
Myślę, że przyszły premier – Donald Tusk, jeszcze jako aktywny parlamentarzysta grający w piłkę, w przeciwieństwie do nie czujących sportu Jarosława Kaczyńskiego czy minister Elżbiety Jakubiak, na ministra sportu powoła człowieka z drużyny parlamentarzystów a nie z nadania politycznego, człowieka odróżniającego stadion piłkarski od lekkoatletyczno-piłkarskiego, który według naszych sławnych olimpijczyków bez bieżni zbankrutuje. Zmartwił mnie brak zdecydowanego odporu byłych selekcjonerów polskiej reprezentacji, przekaz, że im wszystko jedno, jaki będzie stadion – piłkarski czy lekkoatletyczno-piłkarski. Widocznie nasi selekcjonerzy nigdy nie siedzieli za bramkami szczególnie na stadionie lekkoatletycznym z płytą boiska piłkarskiego. W programie „Kropka nad i”, Moniki Olejnik, Grzegorz Schetyna, jak mówi o sobie, zapalony kibic koszykówki, dał plamę, nie wiedząc ze najlepsze miejsce pod Narodowe Centrum Sportu w Białołęce, a nie w Łomiankach czy w Wawrze. Białołęka już w najbliższej przyszłości będzie spełniała tę samą rolę co przed wojną Bielany. Wielkim entuzjastą budowy NCS na terenie Białołęki jest jej burmistrz, pan Kaznowski, wywodzący się z „właściwej” już opcji politycznej (PO), planujący i marzący o Wielkim Parku Sportowym, gdzie może powstać NCS, a w nim również hala na 20 tysięcy widzów z boiskami do siatkówki i koszykówki. Głównym oponentem tego pomysłu jest prezes spółki NCS, pan Borowski, którego dni (podobnie jak pani minister sportu) są już policzone, a podejmowane przez nich obecnie decyzje mogą być nieobliczalne w skutkach, że użyję tu porównań do konia trojańskiego czy też piątej kolumny.
Panie Borowski, pański czas już minął! Co się zaś tyczy czasu, przeznaczonego na dyskusje o nowej lokalizacji, nie należy go żałować zważywszy na miesiące, jakie przyjdzie nam stracić, budując nowy stadion na bagnach czy reanimując trupa. Natomiast na Białołęce teren, podobnie jak ten związany ze Stadionem Dziesięciolecia, jest w użytkowaniu skarbu państwa i przeznaczony na cele rekreacyjne.
Naprawdę panie premierze – tylko Białołęka. Będzie szybciej i taniej!
Tym bardziej że – jak głosi Ratusz, w najbliższym czasie zacznie się budowa mostów Krasińskiego i Północnego a w Modlinie lotniska, nie wspominając już o autostradzie czy trasie szybkiego ruchu Berlin – Warszawa – Moskwa. Przez jeden czy nawet dwa mosty można poprowadzić metro dookoła stadionu, jak to się robi w wielkich aglomeracjach na świecie. Tym bardziej że 15 stycznia 2008 roku podziemna kolejka metra dowiezie nas już na Bielany, a stąd już tylko mały kawałek przez Wisłę do Białołęki metrem napowierzchnym.
Tymczasem rzecznik Warszawskiego Metra informuje, że został już ogłoszony przetarg na projekt i budowę drugiej linii metra, od Ursusa do Tarchomina, czyli prawie pod sam stadion w Białołęce. Jedynym problemem jest poprowadzenie metra pod Wisłą na głębokości 30 metrów. W latach 60. przerwano prowadzenie takowych robót z uwagi na kurzawkę oraz wskutek wycofania się głównego inwestora, z uwagi na brak funduszy i braku woli politycznej.
Co się zaś tyczy Stadionu Polska, lansowanego przed siedmioma laty przez byłego rzecznika prasowego PZPN, to lepiej… ciszej nad tą trumną, ponieważ jeszcze do dzisiaj unosi się smród, po nierozliczonych cegiełkach, rozprowadzanych przez pomysłodawcę wśród kibiców.
Przypomina mi to trochę zbieranie datków na ratowanie Stoczni Gdańskiej, kolebki Solidarności.
W Apelu skierowanym przeze mnie do kibiców i sympatyków piłki nożnej, kibiców reprezentacji oraz kibiców klubowych, domagałem się na długo przed wyborami, aby patrzeć na ręce kandydatom i komitetom wyborczym, by w ich programach zaakcentowane było poparcie dla projektu Euro 2012, jak to jest w zobowiązaniu Platformy Obywatelskiej, a w kadrze „Polska Parlamentarna” nie zabrakło wszystkich ugrupowań, bez względu na polityczne ciągoty. Sugerowałem, by po wyborach na bieżąco kontrolować realizację wszelkich obietnic.
Przyznanie nam organizacji Euro 2012 należy potraktować jako akt sprawiedliwości dziejowej i chociaż po 60 latach potraktować pomoc Unii Europejskiej jako Plan Marshalla Bis, nie tylko dla stolicy, ale i całego kraju – poprzez budowanie dróg i całej infrastruktury w miastach, gdzie rozgrywane będą mecze. Po finałach Euro 2012 pozostaną inwestycje i będą nadal służyć społeczeństwu, dlatego NCS należy wybudować tam, gdzie jest to najbardziej słuszne, pożyteczne, ekonomiczne i gdzie może mieć dobrego gospodarza – nie takiego jak Centralny Ośrodek Sportu. Mam również nadzieję, że pomimo zamiany ról między Jarosławem Kaczyńskim a Donaldem Tuskiem, obaj podtrzymają swoje deklaracje w sprawach związanych z Euro 2012, nadal w tej kwestii będą mówili jednym głosem, dążąc do bezproblemowej realizacji planowanych inwestycji, co ogłosili w dniu 25 maja 2007 r. w „Debacie o Euro 2012”, zorganizowanej przez dziennik „Dziennik” i TVP2, poświęconej problemowi „Czy Polska może stracić mistrzostwa Europy 2012?”.
Osobiście sądzę, że nie może, chyba że od przygotowań, nie da się odsunąć głównego pesymistę i hamulcowego. Kończąc, myślę że lepiej jeszcze parę razy zastanowić się nad lokalizacją NCS, podejmując dyskusje, debaty, niż podejmować pochopne decyzje, narażając się na ewentualną katastrofę budowlaną i pośmiewisko całej Europy.
Pozostaję ze sportowym pozdrowieniem
Andrzej BOBO Bobowski
Król Polskich Kibiców
www.bobo-bobowski.pl
e-mail; boboand@wp.pl
listopad 5th, 2007 at 6:24 pm
WARSZAWIACY, mieszkańcy Warszawy, kibice piłkarscy i sympatycy sportu !!!
Ratujmy EURO’2012, przed Michałem Borowskim !!!
Czytając wywiad z Michałem Borowskim zamieszczonym w Życiu Warszawy pod tytułem „Chorzów już może się cieszyć z meczu otwarcia Euro” , w ostatnich dniach października 2007r. oraz parę razy już w listopadzie, zadaję sobie pytanie, w raz z internautami, z kim mamy do czynienia, co to za człowiek ??? cytuję;
„pajac, cynik, łapówkarz, buc, cudotwórca, szyderca”,
myślę ze wystarczy wymienianie tych zalet. Człowiek, jak mówi urodzony w Warszawie, co dla niej zrobił pożytecznego ??
Ostatnio rządowy koordynator ds. EURO’2012, oby jak najkrócej. Szczerze mówiąc nie przeczytałem choćby jednego wywiadu optymistycznego na temat przygotowan Warszawy do mistrzostw. Wszystko na nie, nie zdążymy, nie damy rady, nie ma czasu, i tak w kółko. Człowieku odpuść sobie, daj szanse innym, młodym, walecznym chcącym cos zrobić w zyciu. Na dodatek, pozwala pan sobie nie tylko oszukiwać społeczeństwo Warszawy, swoich rodaków, to jeszcze straszy ich pan, jakoby mecz otwarcia można by przenieś na Śląsk do Chorzowa. Wydaje mi się ze pan dobrze wie, ze o ile mecz z Belgami, może być rozegrany na Śląskim, bo decyduje o tym PZPN, to już o meczu otwarcia decyduje UEFA. Jakim trzeba być cynikiem, tłumacząc ze w Warszawie nie można zbudować nigdzie stadionu, tylko na Pradze, bo taki adres zgłoszono w UEFA, ale przenieś mecz otwarcia do Chorzowa już można, pomimo ze stadion ten nie został w ogóle zgłoszony, i nie nadaje się do rozgrywania na Nim meczów pod kuratelą UEFA.
W pana opinii, wszyscy są winni, tylko pan jest święty. Zamieszczone mini artykuły, poniżej mówią co innego. Z jednej strony straszy pan, powrotem PiS do władzy, z drugiej marzy o przyznaniu nam organizacji, Olimpiady. Tu nie może pan sobie poradzić z jednym stadionem. Więcej pokory panie Michale. Niedawno, podobni panu starali się o olimpiadę dla Zakopanego. Przez pana gierki, Legia może znów nie doczekać stadionu ??
Nie tak dawno bronił pan koncepcji, reanimacji trupa, jak socjalizmu. Po udowodnieniu ze koncepcja ta jest błędna, przenosi pan stadion na Błonia, jak by tam, nie było tych samych zagrożeń. Mogę zrozumieć Zabłockiego, to jego praca i do zarobienia kilkanaście milionów. Praca w warunkach dużego nawodnienia a i teren zmniejszył się ponad połowę. Czyżby upadła już koncepcja N.C.S., i ostał nam się jeno, stadion. Można by powiedzieć, miałesc chamie złoty róg, ostał ci się jeno sznur.
Udajesz pan głupca, stwierdzając, ze nie masz pojęcia, o co chodzi Hannie Gronkiewicz – Waltz, przestawiając Stadion Narodowy z miejsca na miejsce. Chodzi Jej o dobro Warszawy, Polski. Szuka najlepszej koncepcji dla Stadionu. Wybór lokalizacji na stadion, to nie wybór sekretarza partii, gdzie jest tylko jedna kandydatura, podobnie jak to jest z lokalizacją stadionu..
Jedna koncepcja reanimowanie trupa, upadła i słusznie. Budowanie stadionu
obok, jest powielaniem reanimacji trupa, bez rozbiórki starego i wywózki
ziemi oraz gruzu. To ze stadion został pobudowany na starym korycie Wisły
nie jest bzdurą, tylko celowym niedoinformowaniu społeczeństwa. Stadion
ziemny przetrzymał te wszystkie niedogodności, co już przy konstrukcji
stalowej czy żelbetowej może doprowadzić do katastrofy budowlanej. Czy Polak
zawsze musi być, mądry po szkodzie? Wiadomo ze przy obecnej technice,
teoretycznie wszystko można zbudować, ale te koszty. Poza tym wyłączając
teren, na którym leży stadion, na reszcie nie postawi nowego stadionu z całą
infrastrukturą. A co z planowym Narodowym Centrum Sportu ??
W planie inwestycyjnym i remontowym nie widzę Metra na trasie Ursus -
Tarchomin i tunelu pod Wisłą. Natomiast w planie jest budowa dwóch mostów,
Krasińskiego i Północnego, przebudowa ul. Modlińskiej i przedłużenie linii
tramwajowej do Tarchomin.
Biorąc pod uwagę w/w inwestycje oraz chęć przekazania przez władze dzielnicy
Białołęka ponad 80 ha terenu należącego do skarbu Państwa, a przeznaczonego
na rekreacje, wydaje się najbardziej rozsądnie tam stworzyć Park Sportowy a
w nim Narodowe Centrum Sportu z całą infrastrukturą oraz Ośrodek Przygotowań
Piłkarskich w raz z siedzibą Związku. Tym bardziej ze właśnie tam ma
przebiegać autostrada Berlin - Warszawa - Moskwa i nie daleko budowane
lotnisko w Modlinie, nie mówiąc już o obwodnicy dookoła Warszawy.
Proszę pokazać mi tyle plusów, na Kamionku ???.
Kłopoty Borowskiego
Najwięcej wątpliwości wzbudza sprawa powiązań z belgijską firmą Ghelamco. Michał Borowski, jako naczelny architekt stolicy, wydał jej pozwolenie na budowę biurowca w centrum Warszawy, które było niezgodne z prawem. Niewiele później spółka córka Ghelamco kupiła od Borowskiego kamienicę przy ulicy Foksal 15. Zapłaciła za nią sumę dwa razy większą, niż ta, na którą wycenił budynek rok wcześniej sam Borowski.
Środa, 17 sierpnia 2005
Kłopoty naczelnego architekta stolicy
PAP 06:59
Stołeczny ratusz bada decyzje wydawane przez Michała Borowskiego. Sprawdza, czy naczelny architekt miasta nie wziął łapówki - informuje “Życie Warszawy”.
Borowski szefem spółki, która zbuduje stadion
bart, iwo
2007-10-04, ostatnia aktualizacja 2007-10-04 11:23
Michał Borowski, były naczelny architekt Warszawy dostanie dziś nominację na szefa spółki, która zrealizuje projekt Narodowego Centrum Sportu - dowiedziała się “Gazeta”.
Szefem spółki, która zbuduje Stadion Narodowy i inne obiekty składające się na Narodowe Centrum Sportu zostanie Michał Borowski - dowiedzieliśmy się nieoficjalnie.
Borowski kieruje teraz gabinetem politycznym minister sportu Elżbiety Jakubiak i odpowiada za przygotowania do Euro 2012 (stadiony w Polsce). Za stołecznej prezydentury Lecha Kaczyńskiego pełnił funkcję Naczelnego Architekta Miasta.
Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna
PAŁAC SASKI
Architekt miasta wprowadził w błąd inwestorów
Wydłużone skrzydło…
Koordynację prac przygotowawczych do przetargu ówczesny prezydent stolicy Lech Kaczyński powierzył dyrektorowi Biura Zamówień Publicznych Mirosławowi Kochalskiemu i naczelnemu architektowi miasta Michałowi Borowskiemu.
Na początku marca tego roku w atmosferze sensacji obaj urzędnicy ogłosili odkrycie nieznanych wcześniej planów Pałacu Saskiego. W rezultacie ratusz znów przesunął termin składania ofert przez zainteresowane odbudową firmy.
Z “odnalezionych” planów wynikało, że skrzydła pałacu nie były symetryczne. To od strony południowej było kilka metrów dłuższe niż skrzydło północne. W efekcie firmy uczestniczące w przetargu mogły wyrzucić do kosza już przygotowane oferty. Rozstrzygnięcie przetargu się opóźniło.
Zapytaliśmy Michała Borowskiego, dlaczego posiadając wiadomości na temat rzeczywistego kształtu Pałacu Saskiego, nie zadbał o to, by znalazły się one w materiałach przetargowych już w lipcu ubiegłego roku. Chcieliśmy się też dowiedzieć, jakie były powody publicznych stwierdzeń, że o rzeczywistym kształcie południowego skrzydła Pałacu Saskiego przygotowujący przetarg dowiedzieli się dopiero kilka miesięcy po jego ogłoszeniu.
- O tym, że skrzydła budynku nie były symetryczne, wiedziałem już wtedy, gdy opracowywałem ustalenia wiążące - przyznaje dziś Borowski. - Jednak w trakcie tego przetargu kwestia symetryczności skrzydeł Pałacu Saskiego nie była najistotniejsza - przekonuje.
SkyscraperCity > European Forums > Forum Polskich Wieżowców > Architektura i Urbanistyka > Zabytki
Jak Michał Borowski “odbudowywał” Pałac Saski
Kwestia ta byla na tyle istotna ze przetarg zostal odwolany a oferty firm, ktore wprowadzono w blad zostaly wyrzucone na smieci. Firmy powinny teraz oskarzyc tego buca Borowskiego i sprawe przekazac do prokuratury za dzialanie na szkode firm (poniosly przeciez pewne koszta zwiazane z tworzeniem ofert). Miasto powinno go wywalic z roboty jak najszybciej bo nie wykonal swoich obowiazkow. Wtedy w sadzie bedzie placil zadoscuczynienia dla firm z wlasnej kasy, a forse ma bo sprzedal kamienice swoja dla firmy, ktora dostawala pozwolenia gdy inni czekali na nie nawet dwa lata.
Aby do nowych wyborow i miejmy nadzieje ze wypowiedzi tego pajaca juz czytac nie bedziemy.
Ja się zastanawiam, czy on informacji o Pałacu Saskim nie zataił rozmyślnie.
Jeśli tak, to kwalifikowałoby się to nie tylko do jego natychmiastowego odwołania ze stanowiska Naczelnego Architekta Miasta, ale także - do prokuratury.
A jeśli tego nie zrobił celowo, tylko zapomniał albo zlekceważył - to wniosek jak wyżej, za tzw. karalną niegospodarność.
Skandalem jest ciągłe pozostawanie Michała Borowskiego na stanowisku NAM-a. Człowieka, który od 2003 roku wyrządził Warszawie mnóstwo szkody. I dalej to robi. Przy okazji szydząc z opinii publicznej, w licznych swoich wypowiedziach medialnych.
Stan wyjątkowy Euro 2012 - rozmowa z Michałem Borowskim
2007-08-06, ostatnia aktualizacja 2007-08-06 19:23
Nie wykluczam, że obok nowoczesnego Stadionu Narodowego zostanie ruina z lat 50. po Stadionie Dziesięciolecia - mówi Gazecie Wyborczej Michał Borowski od 23 lipca szef gabinetu politycznego ministra sportu
Iwona Szpala, Dariusz Bartoszewicz: Czy zdążymy zbudować Stadion Narodowy?
- Zaczynamy od zera. Jest teren, pieniądze, powołamy spółkę Narodowe Centrum Sportu, która wszystko poprowadzi. Projektowanie obliczam na półtora roku, realizację stadionu - za blisko miliard złotych - na kolejne dwa i pół roku. Jeżeli zaczynamy dziś, to stadion stoi latem 2011 r.
Czyli o rok za późno. UEFA zaakceptuje poślizg?
- Wychodzimy z takiego założenia.
Po co było obiecywać?
- 2010 obiecywali premierzy Miller, Belka, Marcinkiewicz, Kaczyński oraz prezydenci Kwaśniewski i Kaczyński.
I mamy “stan zero”. To znaczy, że trzy rządy nie zrobiły nic.
- Żeby zdążyć do lata 2011 r., za trzy miesiące musimy zamówić dokumentację nowego stadionu.
Dlaczego unieważniacie konkurs architektoniczny ogłoszony przez Centralny Ośrodek Sportu?
- Bo był z gruntu chybiony. Sam projekt centrum ze stadionem plus baseny, aquapark, biurowiec i hotel musiałby kosztować pracownię architektoniczną z milion zł.
Czyli tych obiektów nie będzie?
- Nie będzie ich na Euro, zresztą nie wiemy nawet, gdzie nowy stadion ma stanąć: czy w miejscu istniejącego Stadionu Dziesięciolecia, czy obok. Abstrahuję od sentymentów, jedynie ostrzegam: burzenie to kolejne ryzyko. Rozbiórka może się przeciągać, korona stadionu jest usypana z wojennego gruzu, nie wiadomo, co tam znajdziemy. Tak czy inaczej w miesiąc mam ustalić lokalizację i odpowiedzieć, jaki to ma być obiekt. Premier i prezydent są przekonani, że trzeba budować stadion uniwersalny, czyli olimpijski.
Czyli może być tak, że obok nowoczesnego stadionu zostanie ruina z lat 50.?
- Nie wykluczam tego.
Michał Borowski kandydatem PiS na prezydenta stolicy?
Prawo i Sprawiedliwość intensywnie szuka kandydata na prezydenta Warszawy. Na liście potencjalnych startujących pojawił się Michał Borowski, naczelny architekt miasta. Wystawienie Michała Borowskiego nie jest jeszcze przesądzone. Zależy od decyzji prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego. W przypadku Warszawy to on, jak ustaliliśmy, ma wskazać osobę, którą powinno popierać Prawo i Sprawiedliwość. A Borowski należał do najbardziej zaufanych urzędników Kaczyńskiego w Ratuszu. Giełda PiS-owskich kandydatów jest wciąż otwarta. Politycy PiS wymieniają też inne nazwiska, np. Zytę Gilowską i Michała Kamińskiego, ale ich raczej trudno będzie nakłonić do startu.
Źródło: Życie Warszawy 2006-03-24
Borowski: Nie ma jeszcze projektów stadionów na Euro 2012
Rozmawiał Jacek Żakowski
2007-08-10, ostatnia aktualizacja 2007-08-10 11:12
- Na dzisiaj żaden projekt stadionów nie został zamówiony, w tej sytuacji jesteśmy. Myślę, że jest bardzo trudno, ale są ogromne szanse, że zdążymy. Mam nadzieję nie będzie to sprawą przetargów politycznych i wtedy się uda, jeżeli będzie to się na pewno nie uda - powiedział szef gabinetu politycznego w Ministerstwie Sportu Michał Borowski w “Poranku Radia TOK FM”.
- Jeśli urzędnicy będą bali się podpisać zgody na budowę stadionu, bo ryzykują oskarżeniem o korupcję, Euro 2012 w Polsce nie będzie - mówi koordynator ds. budowy stadionów, Michał Borowski
Stadion Narodowy pod Warszawą zamiast na Pradze - do podjęcia takiej decyzji będzie nakłaniać premiera Donalda Tuska prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz.
- Ale z czego byśmy się wycofali? Przecież projektu stadionu obok Stadionu Dziesięciolecia jeszcze nie ma, nie nawet został wybrany projektant. Koncepcja Hanny Gronkiewicz-Waltz to głos w dyskusji, którą trzeba jak najszybciej przeprowadzić i jak najszybciej podjąć decyzję - mówi Mirosław Drzewiecki, skarbnik PO, wieloletni przewodniczący sejmowej komisji sportu.
Jeżeli umowy z projektantem stadionu nie podpisze się w ciągu najbliższych kilku tygodni, stadion nie będzie gotowy do połowy 2011 r., a to i tak termin przesuwany, do którego dopiero przekonujemy UEFA..
Po przeczytaniu tej lektury, co myślisz, gdzie byś budował NARODOWE CENTRUM SPORTU ??
Zapraszam, za Super Expressem do wzięcia udziału w plebiscycie na lokalizacje Narodowego.
Gdzie ten stadion ????????????
Jesteś za stadionem na Białołęce??, czy na Pradze. Odpowiedzi przesyłać do środy , 7 listopada. Na adres redakcji, z dopiskiem „Stadion”. Dzięki.
Pozdrawiam,
BOBOKRÓL.
listopad 12th, 2007 at 9:51 pm
BIAŁOŁĘKA gwarancją EURO’12 !!!
WITAM,
KOMENTAZ do stanowiska w sprawie STADIONU NARODOWEGO. z dnia 25.10.2007r. a adresowanego do Prezydent m.st. Warszawy pani Hanny Gronkiewicz-Waltz. Podpisanego za Zarząd Warszawski przez Prezesa Oddz. Warszawskiego SARP. Jakuba Wacławka.
Pozwolę sobie polemizować ze stanowiskiem zawartym w liście i mieć odmienne zdanie odnośnie budowy stadionu na miejscu istniejącego jeszcze Stadionu X - lecia oraz po zmianie lokalizacji, obok, w bezpośrednim sąsiedztwie.
Czytając panowie Waszą opinie, odnoszę wrażenie, ze nie chodzi panom tutaj o lokalizację STADIONU NARODOWEGO, nie tak dawno mówiło się nawet o Narodowym Centrum Sportu, a o kurniku, który można wszędzie postawić, nawet w niecce stadionu.
W pkt. 1, napisaliście ze dotychczasowa lokalizacja Stadionu Narodowego, jest Waszym zdaniem prawidłowa, ponieważ od dawna przewidziana jest na cele sportowo – rekreacyjne. Szkoda ze Wasza opinia dotyczy tylko jednej lokalizacji, wygląda mi to na wybór sekretarza partii, z jednym kandydatem, z tym tylko zastrzeżeniem ze przy reanimacji trupa czy budowie nowego stadionu jest dużo niewiadomych, zwłaszcza gdy planuje się go postawić w miejscu starego koryta Wisły. Projektowany stadion, gdyby był budowany w miejsce starego, w tedy starczyłoby terenu na infrastrukturę, tj. najważniejsze strefy bezpieczeństwa preferowane przez EUFA, a tak nawet, gdy się uda pobudować stadion bezpośrednio w sąsiedztwie starego, to już nie będzie miejsca na w/w strefy, nie wspomnę już o miejscach postojowych, garaży, oraz bezkolizyjnego dojazdu do stadionu czy boisk treningowych.
W pkt. 2, rozpatrywano tylko jedną koncepcje budowy stadionu, na istniejącym Stadionie X-lecia. Głosy z kraju ,były ignorowane, dopiero opinie fachowców z zagranicy uzmysłowiły decydentom, ze rozbiórka starego i z wiązany z tym transport, oraz czas potrzebny na przygotowanie placu budowy, nie dawał najmniejszych szans na zrealizowanie tej inwestycji, nie licząc zwiększających się niebotycznie kosztów oraz wynikających utrudnień dla miasta. Gdy upadła jedyna koncepcja, wymyślono budowę stadion w stadionie, jak reklamę szamponu, dwa w jednym, ostatnio zaś, stadion w bezpośrednim sąsiedztwie. starego, jak by to cos zmieniało. Co prawda na razie uniknięto reanimacji trupa? Ale warunki brzegowe pozostały toż same, prawdą jest ze przy dzisiejszej technologii, można już prawie postawić stadion na księżycu, a u nas na bagnach, starym korycie Wisły. Pytanie, kto za to zapłaci i kto weźmie na siebie odpowiedzialność, gdy okaże się ze może dojść do katastrofy budowlanej, pan,panie prezesie, a może pan Michał Borowski, który jako naczelny architekt Warszawy musiał wiedzieć, ze stadion został posadowiony na starym korycie Wisły, a teraz mąci ludziom w głowach podpierając się Waszą opinią.
W pkt.3, To ze stadion ma być obiektem wielofunkcyjnym, to święta prawda. Ale na Boga, nie lekkoatletyczno – piłkarski, który cholendarnie zwiększy kubaturę obiektu, i związane z tym koszty.. Kibica piłkarskiego odsunie od płyty boiska, odbierając mu bezposredni udział w walce na placu i utożsamiania się z zawodnikami. Obecnie na zawody lekkoatletyczne, memoriały, mityngi przychodzi garstka ludzi i dla nich, nie należy psuć zabawy kibicom piłkarskim. Ciekawy jestem w którym miejscu, jak napisaliście, cytuję; „teren pozwala na umieszczenie programu stricte komercyjnego ( biura, centrum wystawowo-komercyjnego) zapewniającego uzyskanie dla Miasta znaczących śródków finansowych”, jakby przy zmianie lokalizacji miały przynosić, straty.
W pkt. 4, zmiana lokalizacji może za sobą pociągnąć konieczność wykonania wielu prac, to, dlaczego decydenci, odpowiedzialni za projekt, poza specustawą, nie zrobili do tej pory nic, nawet nie próbując porównać paru lokalizacji i z nich wybrać tej jednej, która daje gwarancje, by nie dać ciała, i nie wydawać społecznego grosza, za niechlujstwo urzędnika państwowego, lub, co gorsza głupoty albo geszeftu.
W pkt.5, Pytam, dlaczego zmiana lokalizacji, na lepsze musi spowodować olbrzymie opóźnienie w realizacji Stadionu. W nowym miejscu zamiast okrojonego projektu; stadionu, można zbudować Park Sportowy, a w nim NARODOWE CENTRUM SPORTOWE. Tereny w ilości ponad 80 ha, oprócz NCS pozwolą na umieszczenie rówiez programu, jak napisaliście, stricte komercyjnego oraz całego zaplecza piłkarskiego, by nasi piłkarze nie musieli jeździć za granice, by przygotować się do meczu czy turnieju. Można by było zapraszać do nasz inne reprezentacje. Myślę, ze 35 rocznice zdobycia złotego medalu olimpijskiego przez piłkarzy i Kazimierza Górskiego, trenera 1000 lecia, na stadionie w Monachium w 1972 r. potwierdzonego w dwa lata później zdobyciem 3 miejsca na M. Ś. W 1974.i w 1982 r. przez zespół Piechniczka. Pomimo 5 krotnego startu po wojnie, w finałach M. Świata, sukcesów tych nie potrafiono wykorzystać do poprawy istniejącej bazy. Po każdym sukcesie, władze utożsamiały się z reprezentacją, obiecując złote góry i na obiecankach się kończyło. Obecnie gdy nadarza się okazja, by nareszcie skonsumować tamte sukcesy i wykorzystać nadarzającą się okazje, by zbudować NCS, polityka i wojny pomiędzy opcjami politycznymi, może zniweczyć przyznanie nam tj. Polsce i Ukrainie organizacji EURO’2012.
Przyznanie nam organizacji EURO’12, należy potraktować jako akt sprawiedliwości dziejowej i chociaż po, dokładnie 60 latach, potraktować pomoc Unii Europejskiej, jako plan Marshalla Bis, nie tylko dla stolicy, ale i całego Kraju.
W pkt. 6, Pachnie mi już tu polityką, a miała to być opinia, stanowisko, a wyszło po prostu, ble, ble, ble.
Stanowisko Zarządu Warszawskiego SARP po za ogólnikami, nic nie wnosi do sprawy, chyba nie była ona, na zamówienie obecnego prezesa Stadionu Narodowego. Co innego jakby opinia ta była podparta, rzeczową analizą, ekspertyzami, w tedy może bym i ja zrozumiał, czemu miało Wasze stanowisko służyć?
Ażeby nie być gołosłowny, teraz przedstawię swój punkt widzenia;.
Do dnia dzisiejszego, poza specustawą, która ma jeszcze błędy, wszystko jak w czeskim filmie. Wiemy, ze nic nie wiemy. Lokalizacja jest, jakby jej nie było. Będzie NCS, czy tylko stadion, stadion w stadionie, czy obok i co jeszcze, na zasadzie, jak Bóg da. Najpewniej dotrze się na stadion na piechotę, dokładnie jak 51 lat temu szedłem na mecz Polski z Norwegią. Samochód będę musiał zostawić w domu. Drugiej linii metra, od Ursusa do Tarchomina, nie ma w planach na 2008 rok, na dodatek ma prowadzić pod Wisłą na głębokości 30,0 mb. i w starym korycie Wisły. Życzę powodzenia.
Tym czasem, na dzielnicy Białołęka, nie na peryferiach Warszawy, jak chcą nieżyczliwi, czeka do zagospodarowania ponad 80 ha terenu Skarbu Państwa, przeznaczone podobnie jak na Pradze na inwestycje sportowo - rekreacyjne. Nieszczęściem tego terenu jest, brak wizyty Trzech Tenorów, którzy namaścili płytę Stadionu X-lecia, a urzędnicy ministerstwa sportu robią wszystko, by słowo (czytaj stadion) stało się ciałem, nie patrząc na dobro Warszawy, Polski. Najgorzej, ze minister sportu walczy jak lwica, ni w ząb nie mając pojęcia o sporcie, dobrze ze to jeszcze parę dni. Udało się Jej pierwszy raz w życiu być na meczu piłkarskim, takich to mamy fachowców. Poprzednik, Lipiec szukał korupcji w PZPN, a sam trafił za kratki.
W planie inwestycyjnym i remontowym na rok 2008, jest budowa dwóch mostów, Krasińskiego i Północnego, przebudowa ul. Modlińskiej i przedłużenie linii tramwajowej do Tarchomina. Biorąc pod uwagę w/w inwestycje, wydaje się najbardziej rozsądnie tam stworzyć Park Sportowy a w nim Narodowe Centrum Sportu z całą infrastrukturą oraz Ośrodek Przygotowań Piłkarskich w raz z siedzibą Związku. Tym bardziej ze właśnie tam ma przebiegać autostrada Berlin - Warszawa - Moskwa i nie daleko budowane lotnisko w Modlinie, nie mówiąc już o obwodnicy dookoła Warszawy.
Proszę pokazać mi tyle plusów, na Kamionku???. Czyżbyście panowie z SARP-u nie wiedzieli, o tych planach.
Mam nadzieje ze po przeczytaniu mojego komentarza, stanowisko Zarządu Warszawskiego SARP, ulegnie zasadniczej zmianie i nie będziecie straszyli kibiców jak i pani prezydent m. st. Warszawy, jakoby pod znakiem zapytania stała możliwość organizacji nie tylko meczu otwarcia ale wręcz całego turnieju w Polsce.
Z poważaniem
Andrzej BOBO Bobowski
KRÓL POLSKICH KIBICÓW.
www.bobo-bobowski.pl
e-mail; boboand@wp.pl
Załącznik;
komentowane stanowisko.
Arch.Jakub Wacławek
Prezes Oddziału Warszawskiego SARP
2007-10-25
Prezydent m.st. Warszawy
W.P.
Hanna Gronkiewicz-Waltz
STANOWISKO W SPRAWIE STADIONU NARODOWEGO
Zarząd Warszawski zaniepokojony ostatnimi doniesieniami mediów w sprawie zmiany lokalizacji Stadionu Narodowego stwierdza:
1. Dotychczasowa lokalizacja Stadionu Narodowego na miejscu Stadionu X-Lecia lub w bezpośrednim sąsiedztwie jest naszym zdaniem prawidłowa.
a. Lokalizacja ta jest przewidziana na terenie przewidzianym od dawna na inwestycje sportowo-rekreacyjne.
b. Projektowany stadion będzie w zasięgu wszystkich środków komunikacji tzn. kolei, tramwajów, autobusów, planowanej II linii metra, dojazdu indywidualnego. Będzie także dostępny dla publiczności decydującej się na dotarcie pieszo ze śródmieścia, Saskiej Kępy, Pragi itd. Istniejąca komunikacja publiczna przy stosunkowo niewielkich inwestycjach , (z których największa to II linia metra, tak czy inaczej przewidywana w planach Miasta) będzie w stanie wystarczającym do zapewnienia obsługi nowego stadionu. Każda inna lokalizacja (Łomianki?) wiąże się z niewspółmiernie wyższymi kosztami powstania i rozbudowy infrastruktury (nowa droga ekspresowa, nowa linia tramwaju, kolei podmiejskiej itd.)
2. Rozpatrywane dotychczas dwie koncepcje budowy stadionu są możliwe do realizacji, tzn. zarówno budowa na istniejącym Stadionie X-Lecia, przy minimalnej rozbiórce jego nasypu ziemnego jak i budowa całkowicie nowego stadionu w bezpośrednim sąsiedztwie. W wyniku decyzji dotychczasowych decydentów wybrano drugą, wyżej wymienioną koncepcję budowy stadionu.
3. Wybudowanie Stadionu na dotychczas proponowanym miejscu jest szansą stworzenia obiektu wielofunkcyjnego, zapewniającego dodatkową powierzchnię użytkową dla handlu, usług, wystaw, konferencji itp. zapewniającą rozwój tego rejonu miasta. Także teren ten pozwala na umieszczenie programu stricte komercyjnego (biura, centrum wystawowo-konferencyjne), zapewniającego uzyskanie dla Miasta znaczących środków finansowych.
4. Zmiana lokalizacji pociągnie za sobą konieczność wykonania wielu prac całkowicie od nowa tzn. wszystkich analiz, ekspertyz, studium możliwości urbanistycznych itp. wyłącznie dla znalezienia nowego odpowiedniego miejsca na tę inwestycję, nie mówiąc o właściwym projekcie obiektu wraz z jego otoczeniem i niezbędną infrastrukturą.
5. Zmiana lokalizacji dla w.wym. powodów może spowodować olbrzymie opóźnienie w realizacji Stadionu, które stawia w ogóle pod znakiem zapytania możliwość organizacji nie tylko meczu otwarcia ale wręcz całego turnieju w Polsce.
6. Jesteśmy także przekonani, że utworzenie nowych struktur administracyjnych koniecznych do kierowania realizacją stadionu także ją w sposób zdecydowany opóźni. Należy pamiętać, że nowy minister sportu wejdzie w skład rządu, którego powstanie może być kwestią tygodni jeśli nie miesięcy.
Zwracamy się z apelem o zgodną współpracę nowych czynników politycznych z poprzednią, decydującą w tej sprawie ekipą i kontynuacją dotychczas prowadzonych prac.
Jesteśmy za wspólnym działaniem Prezydenta Miasta i odpowiednich Urzędów R.P., bez ryzykownej „rewolucji” obalającej poprzednie ustalenia.
Wnosimy o zachowanie lokalizacji Stadionu Narodowego w dotychczas przygotowywanym miejscu.
Z poważaniem
listopad 27th, 2007 at 6:33 pm
List otwarty do Premiera Rady Ministrów warszawa 26.11.2007r.
DONALDA TUSKA.
Szanowny Panie!
W listopadzie tego roku po raz pierwszy Polska reprezentacja, pod wodzą Leo Beenhakkera, wywalczyła awans do finałów EURO’08, zajmując pierwsze miejsce w grupie A. Jak ważny był to sukces, świadczy chociażby Pana obecność wśród witających reprezentację na lotnisku Okęcie. Wracając pamięcią do roku 1972 i 1974 oraz 1982, lat największych sukcesów, nie licząc awansów do finałów M. Świata, każdorazowo władza nie patrząc na koneksje polityczne, grzała się w blasku sławy, każdorazowo obiecując poprawę bazy sportowo-treningowej. Czas mijał i kończyło się na obiecankach, nie licząc garści medali wpinanych w klapy piłkarzy i kadry szkoleniowej. Znając Pańskie podejście do sportu a szczególnie do piłki nożnej mam nadzieje, ze jeszcze raz rozpatrzy Pan lokalizacje gdzie budować Narodowe Centrum Sportu, nie oglądając się na połajanki z trybuny Sejmowej ex premiera. W młodości wychowywał i uganiał się Pan podobnie jak ja, za piłką podwórkową i nie tylko, co zostało Panu do dzisiaj, grając w reprezentacji parlamentarzystów i popisując się nienaganną techniką, co osobiście mogłem stwierdzić podczas meczy z Drużyną Dyplomatów, której jestem kierownikiem. W międzyczasie kibicował Pan podobnie jak Lech Wałęsa Lechii Gdańsk, ukochanemu klubowi z Wybrzeża, ja wtedy byłem prezesem Sekcji Sympatyka CWKS Legia Warszawa. I nagle otrzymujemy od losu (tj UEFA ) organizację EURO ‘ 2012 i jak za dotknięciem różdżki możemy wynagrodzić sobie tamte lata, budując w stolicy Narodowe Centrum Sportu, a przy nim bazę szkoleniowo – treningową dla reprezentacji oraz stadiony dla potrzeb EURO, dlatego jestem “ZA” mistrzostwami EURO’12, a nawet “PRZECIW” budowaniu stadionu na gruzach X-lecia. w niecce lub obok. W dniu 25.05.2007 r. wybrałem się jako zaproszony gość, aby przysłuchać się „Debacie o Euro 2012” Tematem debaty był problem „Czy Polska może strącić Mistrzostwa Europy 2012 ?” Jedynym pozytywem tej debaty były złożone deklaracje wzajemnej współpracy pomiędzy Panem Jarosławem Kaczyńskim, jeszcze Premierem, liderem największej partii rządzącej – PIS, a liderem wówczas partii opozycyjnej - PO, Donaldem Tuskiem, dotyczącej wspólnej pracy na rzecz przygotowania EURO w 2012 r. Myślałem, ze obaj panowie jesteście sympatykami Polskiej Reprezentacji i Jej dobrze życzycie, dla dobra polskiej piłki nożnej. Po zamianie się panów rolami w rządzie i Sejmie, już tak nie myślę, a zwłaszcza po dyskusji nad Pana expose a raczej w kontrexpose, byłego już premiera Jarosława Kaczyńskiego, który już chyba zapomniał o w/w debacie pozwalając sobie z trybuny sejmowej upominać Pański Rząd, a z nazwiska wywoływać nowopowołanego ministra sportu Miłosława Drzewieckiego, napominając go by nie ważył się na zmianę lokalizacji stadionu. Do dnia występu w sejmie J. Kaczyńskiego myślałem, ze proponowana przez niego lokalizacja, jest wynikiem niedoinformowania ówczesnego premiera lub zwykłym żartem, tymczasem okazało się, ze jest to „nieślubne dziecko” premiera, dlatego nikt z PiSu, nie ważył się podważyć jego decyzji lub mieć odmienne zdanie. Patrz Ludwik Dorn, Paweł Zalewski i Kazimierz Ujazdowski ! ??.Wyznaczony do realizacji tak ambitnego planu były minister Lipiec, szukał korupcji w PZPN, chcąc usunąć z drogi prezesa M. Listkiewicza. Tymczasem sam został aresztowany, oczywiście za korupcję, z dyrektorami COS.. Następczyni Lipca, pani Jakubiak, jak sama mówi o sobie, lepiej się zna na dojeniu krów niż na sporcie, dobierając sobie do kompletu pana Michała Borowskiego głównego hamulcowego EURO’2012., byłego architekta Warszawy, którego pani minister mianowała prezesem spółki odpowiedzialnej za realizacje Narodowego Centrum Sportu.( to tak jakby lisa wpuścić do kurnika )
Towarzystwo to, jednoosobowo, a właściwie trzech tenorów, bo oprócz byłego premiera, ministra Lipca, był jeszcze Marcinkiewicz, ustaliła rok temu na płycie boiska Stadionu X-lecia, ze jest to jedyna lokalizacja przyszłego stadionu, nie znając ekspertyz, kosztów oraz nie biorąc pod uwagę żadnych zagrożeń. Tak to jest, jak nieodpowiedzialni politycy biorą się za budowanie stadionów i obiecują trzy miliony mieszkań oraz wysłuchują opinii pożal się Boże fachowców, którzy zataili, że Stadion X- lecia leży na terenie starego koryta Wisły i do dnia dzisiejszego nie potrafią podąć przybliżonych kosztów inwestycji, którzy nie patrząc na ostre wymogi bezpieczeństwa, wymagane przez UEFA, ciągle próbują nam wciskach kit, że jedyną alternatywą dla Warszawy, jest budowa Stadionu Narodowego na terenie samego stadionu czy Błoniach. Z zdziwienie moje jest tym większe, ze prawie wszyscy są rodowitymi Warszawiakami i wykształciuchami, jak mawiał już były marszałek Sejmu Ludwik Dorn. Podczas dyskusji nad Pana expose, prawie co drugi poseł pytał skąd wziąć pieniądze na realizację założonych w expose projektów, tymczasem PiS i jej prezes nie dopuszczają do innych lokalizacji, które w sumie byłyby lepszymi i tańszymi, a nie sranie miliardami, podobnie jak to się stało z funduszem alimentacyjnym, w myśl zasady czym gorzej, tym lepiej.Ostatnio jedynym argumentem za budową stadionu na błoniach jest straszenie społeczeństwa uciekającym terminem. Ex - premier J. Kaczyński nie chce zauważyć, że jego czas juz minął i mówiąc, że plany PO budowy Stadionu Narodowego poza centrum Warszawy świadczą o powrocie do Polski polityki transakcyjnej jest hipokryzją. Ustępujący premier powiedział, że chciał stworzyć w tym miejscu centrum olimpijskie, które może w przyszłości - nawet w 2020 roku - mogłoby posłużyć do organizacji igrzysk – marzyciel ??. Jarosław Kaczyński wyraził pogląd, że nie można rozumować tylko w kategoriach pieniędzy. Zauważył, że politycy PO myślą w kategoriach interesu, a nie przestrzeni publicznej. Nie zauważył, że to jego ludzie kręcili i kręcą lody przy okazji lokalizacji i budowy stadionu.
Panie Premierze jedyną gwarancją EURO 2012 jest Białołęka, gdzie jest do zagospodarowania około 100,0 ha. ziemi. Teren ten jest przeznaczany na sport i rekreację, należy do skarbu państwa. Można tam wybudować piękny park sportowy, a w nim Narodowe Centrum Sportu ze stadionem na ponad 60 tysięcy widzów z całą infrastrukturą, w tym strefy bezpieczeństwa, główny konik UEFA. Do stadiony będzie można dojechać z każdego miejsca Warszawy, czy lotniska w Modlinie. Na 2008 rok zaplanowano rozpoczęcie budowy dwóch mostów, Północnego i Krasińskiego z szybkimi tramwajami ( napowierzchne metro). Tamtędy ma przebiegać autostrada lub trasa szybkiego ruchu Berlin – Warszawa - Moskwa. Wystarczy połączyć Trasę Toruńską z Siekierkowską i Nowo Lazurową ażeby zamknąć obwodnicę dookoła Warszawy. Teren Stadionu X - lecia sprzedać prywatnemu inwestorowi, który odzyska tłuczeń, a kruszywo odsprzeda na drogi. W miejscu stadionu i nadbrzeża Wisły wybuduje Agua Park i Port z przystanią. Przyjezdni kibice będą się bawili w parku sportowym nie zakłócając spokoju centrum Warszawy. Należy wiedzieć, że kibic piłkarski, to nie kibice tenisa czy lekkoatletyki.
Myślę Panie Premierze, że przyznanie nam organizacji EURO 2012, należy potraktować jako akt sprawiedliwości dziejowej i chociaż po 60 latach potraktować pomoc Unii Europejskiej jako plan Marshalla Bis, nie tylko dla stolicy, ale i całego kraju budując drogi i całą infrastrukturę w miastach, gdzie będą rozgrywane spotkania piłkarskie. Po EURO 2012 pozostaną inwestycje i będą nadal służyć społeczeństwu, a nie skupiać się tylko na jednej lokalizacji i „reanimacji trupa”, jak chce tego PiS, a zwłaszcza jej prezes.
Pisząc ten list otwarty chcę w ten sposób włączyć się w debatę o EURO ‘ 2012, ponieważ leży mi na sercu dobro polskiej piłki nożnej, dla której bezinteresownie poświęciłem ponad 33 lata swojego życia i czynię to nadal, nigdy nie pytając, co mogę mięć z tego, a tylko co mogę dla “niej” zrobić, tym bardziej, że już zobaczyłem na własne oczy cztery turnieje o mistrzostwo EUROPY, a na nich 42 mecze, nie wspomnę o 8 M. Świata i 102 meczach. Ostatnio w Lizbonie podczas meczu z Portugalią zaliczyłem 200 spotkanie oglądane na żywo, a podczas meczu towarzyskiego z Węgrami w Łodzi zostałem wyróżniony przez PZPN na w/w okoliczność. .Znając atmosferę i smak poprzednich mistrzostw nie chciałbym się wstydzić, za organizacyjnie niedociągnięcia. Ponadto przepracowałem w budownictwie ponad 40 lat, w tym również sportowym oraz bywałem na tylu stadionach, ze mam chyba mandat, ażeby zabrać głos w temacie, czy „reanimować trupa”, albo zmienić lokalizację. Myślę, że lepiej jeszcze parę razy się zastanowić, podejmując dyskusje, debaty, niz. podejmować pochopne decyzje. Tym bardziej, że większa część społeczeństwa wiąze koniec z końcem, co poniektórzy wychodzą nawet na ulice domagając się chleba i pracy, dlatego trzeba ważyć każdą wydaną złotówkę..
Panie Premierze, Białołęka jest gwarancją na udane i dobrze zorganizowane EURO’2012 !.
Pozostaje ze sportowym pozdrowieniem.
Andrzej BOBO Bobowski
KRÓL POLSKICH KIBICÓW.
www.bobo-bobowski.pl
email; boboand@wp.pl
listopad 30th, 2007 at 1:36 am
I found your blog searching for wybrany and your post regarding w tym roku looks very interesting for me
luty 4th, 2008 at 9:53 pm
Andrzej Bobowski do Donalda Tuska
Szanowny Panie Premierze,
W odpowiedzi na Pana apel – „Ratujmy Euro 2012” (dziennik „Dziennik” z 1 lutego 2008), pozwalam sobie po raz kolejny podzielić się spostrzeżeniami na temat przygotowań do finałowego turnieju Euro 2012. Zastanawiam się jednak, czy to moje pisanie ma w ogóle sens, czy dociera do adresata? Albowiem, oprócz urzędowych potwierdzeń odbioru, brak jakiejkolwiek reakcji, a jak wynika z Pana apelu – są to bardzo ważne sprawy.
Pragnę nawiązać do niedawnego ostrzeżenia za strony UEFA – europejskiej centrali futbolu, zaniepokojonej stanem przygotowań do mistrzostw Europy 2012, ale również niestabilnością polityczną w Polsce oraz na Ukrainie. Spory polityczne, kłótnie, dziwne konferencje prasowe – wszystko to pogłębia wątpliwości społeczeństwa co do tego, czy w tym naszym kraju da się w ogóle cokolwiek zrobić. Po jednej stronie politycy, posłowie, senatorowie – dbający o własne przywileje i apanaże, a po drugiej: różne grupy społeczne, na różne sposoby zastanawiające się – jak przeżyć do końca miesiąca. Strajk goni strajk, jak nie górnicy to celnicy, nie mówiąc o pielęgniarkach, kolejarzach czy lekarzach. Przykład idzie z góry. A w kolejce stoją już nauczyciele, policjanci, strażacy i listonosze, ba – prokuratorzy nawet. A może by tak panowie posłowie i senatorowie popracowali społecznie, dla dobra kraju? Miło być parlamentarzystą, ale czy można żyć samymi splendorami? Tym bardziej że macie dużo przywilejów, więc może jakoś bardziej zajęlibyście się pracą na rzecz swoich wyborców – ludzi, którzy tych przywilejów nie mają…
To na marginesie. A wracając do Euro 2012 – impreza ta to nie tylko sam stadion, że nie wspomnę już o jego kosztach, w tym palowania czy wzmacniania gruntu. Podczas prezentacji w Centralnym Ośrodku Sportu większość oglądających projekt Stadionu Narodowego sprawiała wrażenie juz tak bardzo zmęczonych życiem, czytaj: polityką, że nawet nie dopytywano się, co z Narodowym Centrum Sportu i z infrastrukturą. Słyszało się tylko: „niech przynajmniej zdążą ze stadionem”…
Osobiście cieszę się, że upadła sprawa bieżni lekkoatletycznej, bo by naprawdę mocno wywindowała koszty. Obecnie na zawody lekkoatletyczne przychodzi w Warszawie zaledwie garstka ludzi, to nie są czasy pamiętnego Wunderteamu. Martwi mnie natomiast, że do chwili obecnej Narodowemu Centrum Sportu szefuje Michał Borowski, w rzeczywistości… główny hamulcowy tego projektu. Do dnia dzisiejszego nie przedstawił informacji o planowanych inwestycjach związanych z Euro 2012, nie określił ich lokalizacji, terminów, kosztów, itd. itp. A to naprawdę bardzo istotne, ponieważ należałoby na bieżąco sprawdzać postępy w realizacji poszczególnych projektów. Już przed kilkoma miesiącami apelowałem do wyborców, aby patrzyli na ręce swoim posłom, senatorom – jak są spełniane obietnice przedwyborcze.
Będzie Stadion Narodowy, ale co ponadto? Co dla polskiego futbolu? Gdzie przez lata obiecywane obiekty dodatkowe, gdzie nowoczesny ośrodek piłkarski? A co dla Warszawy – naszej stolicy?!
Oglądałem z trybun ponad dwieście meczów reprezentacji Polski, ponad sto meczów na mistrzostwach świata. Z racji kierunku wykształcenia orientuję się w zagadnieniach budowlanych oraz inwestycyjnych. Mam mnóstwo doświadczeń i spostrzeżeń z wielkich imprez, i to nie z pozycji jakiegoś dygnitarza, na którego się chucha i dmucha, lecz szarego przeciętnego kibica. Dlatego pewne sprawy widzę ze zwiększoną wyrazistością, dobrze rozumiem potrzeby i wymagania przeciętnego sympatyka sportu i uważam, że z takimi głosami warto się liczyć, brać je pod uwagę
W ramach przygotowań do Euro można wybudować dwa lotniska ukierunkowane na tanie linie (Modlin, Sochaczew), dwa mosty w Warszawie (Północny i Krasińskiego), park sportowy z ośrodkiem piłkarskim na warszawskiej Białołęce. Byłyby to samo nakręcające się inwestycje. Nie wspominając o obwodnicy okalającej Warszawę czy autostradzie Berlin – Warszawa – Moskwa.
Po zrealizowaniu tych inwestycji miałby Pan, Panie Premierze, moralne prawo ubiegać się w najbliższych wyborach o urząd Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. czego Panu i sobie życzę.
Andrzej Bobowski
Król Polskich Kibiców
lipiec 1st, 2008 at 9:39 am
WŁOSI CZEKAJĄ - RATUJMY EURO !!!!!!!!!
LIST OTWARTY CZERWIEC 2008 R.
Do kibiców i sympatyków piłki nożnej w Polsce
RATUJMY EURO’2012 !!!!!!!
Zaniepokojony ostatnimi doniesieniami prasowymi, że Włosi i Francja zabiorą nam organizację EURO’2012, oraz opieszałością ludzi odpowiedzialnych za przygotowanie ich w Polsce, kieruję ten list do Was, kibiców i sympatyków o użycie moralnego nacisku na przedstawicieli władzy odpowiedzialnych za przygotowania M. Europy i na swoich posłów, senatorów oraz partie polityczne przez nich reprezentowane, które przed wyborami w swoich programach przedwyborczych i na wiecach głosili pełne poparcie związane z organizacją mistrzostw w Polsce w wspólnie z Ukrainą. Zajęty wyjazdem na mistrzostwa EURO’2008 i zdegustowany fatalną grą Polskiej Reprezentacji, nie zauważyłem, że już minęło ponad 14 miesięcy od przyznania Polsce i Ukrainie organizacji EURO’2012 oraz 13 m-cy od „Debaty o Euro 2012” zorganizowanej przez TVP2 i DZIENNIK.
Tematem debaty był problem, czy Polska może stracić ( przegrać ) Mistrzostwa Europy 2012 roku ???
I co, i nic, poza sporami politycznymi, obrzucaniem się inwektywami i przerzucaniem się odpowiedzialnością za nietrafne decyzje polityczne.
Główni bohaterowie, jeszcze w tedy premier, Jarosław Kaczyński złożył przed całym Narodem deklaracje, ze w sprawach Euro’12, będą mówili jednym głosem, wspólnie z ówczesnym przewodniczącym największej partii opozycyjnej Donaldem Tuskiem, w powstawaniu szybkich i dobrych Ustaw, celem realizacji planowanych w terminie projektów i inwestycji. Wtórował im w tym , biorący udział w debacie, jeszcze wówczas minister sportu Tomasz Lipiec, aresztowany w parę miesięcy później za przekręty razem z dyrektorami COS. Następczyni Lipca pani Jakubiak, nie mająca pojęcia o sporcie, a znająca się na dojeniu krów, jak sama mówiła o sobie, wzięła sobie do pomocy głównego hamulcowego Michała Borowskiego, byłego głównego architekta Warszawy, którego zwolniła z posady prezydent miasta stołecznego Warszawy pani Hanna Gronkiewicz – Waltz. Specustawa przygotowana przez ministerstwo w bardzo krótkim terminie okazała się bublem legislacyjnym, a w nagrodę pojechała ze swoim pryncypałem na swój pierwszy w życiu mecz piłki nożnej do Finlandii.
Po przyspieszonych wyborach i zamianie się miejscami w Rządzie i Sejmie, ekipa PIS, pokazuje swoje prawdziwe oblicze, organizowanych naprędce konferencjach prasowych, czy zaprzęgając do tego Sejmowa Komisję Sportu, której przewodniczącą została, nie kto inny, jak tylko „najlepsza znawczyni sportu”.
Przy tak wściekłym ataku, obecny minister sportu pan Mirosław Drzewiecki, poddał się dyktatowi, trzech terenów, ( J. Kaczyński, K. Marcinkiewicz i T. Lipiec) którzy własnymi stopami przyklepali posadowienie stadionu, w miejscu Stadionu X lecia jako jedyną i słuszną alternatywę. Przypomina mi to, wybór I Sekretarza P.Z.P.R.
W obecnej sytuacji z braku upływającego czasu i ja pogodziłem się z tą lokalizacja, tym bardziej ze obecny stadion będzie strykte piłkarski, budowany nie na ruinach starego, czy na błoniach, a w niecce z wykorzystaniem nasypów. Martwi mnie jedynie koszt budowy tego stadionu oraz brak perspektyw związanych z Narodowym Centrum Sportu w tym infrastruktury. Co prawda uniknęliśmy całkowitej rozbiórki stadionu i wywózki gruzu, choć i tak część nasypu trzeba będzie jednak rozebrać, chociażby na dojazdy do garaży znajdujących się pod płytą boiska. Bardzo dużo pieniędzy pochłonie palowanie około 3tys. pali i utwardzanie terenu oraz wykonywanie prac poniżej lustra wody. Zwiększone koszty budowy nowego stadionu zawdzięczamy li tylko, politykom PiS, a właściwie uporowi byłego premiera Jarosława Kaczyńskiego, do którego nie przemawiały żadne argumenty, nawet te, ze połowa społeczeństwa żyje na krawędzi ubóstwa, a strajk, goni strajk. Tymczasem parlamentarzyści zajęci są tylko zwiększaniem swoich uposażeń i przywilejów, albo polemiką i walką polityczną, nie licząc się z realiami życia i groszem publicznym. Najważniejszym temat obecnej chwili jest, czy Lech Wałęsa, był, czy nie był TW agentem bezpieki ??
Gdyby choć połowę tego czasu poświęcono na realizację przygotowań do EURO’2012, to bez obaw patrzyłbym w przyszłość.
Przyznanie nam organizacji EURO’12 należy potraktować jako akt sprawiedliwości dziejowej i chociaż po dokładnie 60 latach potraktować pomoc Unii Europejskiej jako plan „Marshalla Bis”, nie tylko dla stolicy, ale i całego Kraju. Znając życie, stadion powstanie, nie wspomnę już kosztów. O metrze do stadionu oraz autostradach, możemy pomarzyć, a przy nowym stadionie, należy chociażby zabezpieczyć najbardziej potrzebną infrastrukturę z godnie z zaleceniami UEFA, mam tu na myśli, głównie strefy bezpieczeństwa, place postojowe i drogi dojazdowe a Narodowe Centrum Sportu przenieś na teren Białołęki, dopóki jest jeszcze czas, gdzie leży do zagospodarowania choćby od ręki około 80 ha terenu należące do skarbu państwa. Nie będę tu uzasadniał swoich racji, które można wyszukać w Internecie, bo to jak rzucanie, grochem o ścianę, tym bardziej ze pisanie do prezydenta, premierów, ministrów, to jak rozmowa chłopa z obrazem, brak odpowiedzi. A czas płynie, nie czeka, ucieka, a Włosi i Francuzi czekają, ze jak zwykle polak będzie mądry po szkodzie. Mam nadzieję ze po raz pierwszy w historii, staniemy na wysokości zadania i damy odpór włoskim rewelacją prasowym, aby nie stawiać Michela Platiniego i Komitetu Wykonawczego UEFA w niezręcznej sytuacji.
Myślę ze lepiej parę razy się zastanowić podejmując dyskusje, debaty, niz. podejmować pochopne decyzje, a co gorsze swoimi nieprzemyślanymi decyzjami, działać na szkodę Polski.
Pozostaje ze sportowym pozdrowieniem.
Andrzej BOBO Bobowski
KRÓL POLSKICH KIBICÓW.
www.bobo-bobowski.pl
e-mail; boboand@wp.pl
lipiec 31st, 2008 at 3:38 pm
13 - tego czasem zimą, jest wiosna
GŁOS W DYSKUSJI warszawa
26.07.08r.
Czy Polska i Ukraina mogą stracić EURO’2012 ?
Zaniepokojony niedawnymi doniesieniami prasowymi, że Włosi, Francja, a
ostatnio i Niemcy zabiorą nam organizację EURO’2012, oraz opieszałością
ludzi odpowiedzialnych za przygotowanie imprezy w Polsce, kieruję ten list
do Pańskiej Redakcji z nadzieją jego opublikowania. Pragnę aby sympatycy
piłki nożnej mogli zabrać głos w dyskusji, a jednocześnie mieli możliwość
moralnego nacisku na przedstawicieli władz oraz rozliczania swoich posłów,
senatorów oraz partie polityczne. Przecież przed wyborami kandydaci na
parlamentarzystów głosili pełne poparcie dla idei zorganizowania finałów
mistrzostw Europy wspólnie z Ukrainą. Zajęty wyjazdem na turniej EURO’2008
(już mój piąty) i zdegustowany fatalną grą reprezentacji Polski, nie
zauważyłem, że minęło już ponad 15 miesięcy od przyznania naszym krajom
organizacji EURO’2012 oraz 14 miesięcy od debaty na ten temat,
przeprowadzonej przez o TVP 2 i redakcję “Dziennika”. I co? I nic - poza
sporami politycznymi, obrzucaniem się inwektywami i wzajemnym przerzucaniem
odpowiedzialności przez zainteresowane strony.
Ówczesny premier, Jarosław Kaczyński oraz przewodniczący największej partii
opozycyjnej Donald Tusk złożyli publiczną deklarację, że w sprawach Euro’12,
będą mówili jednym głosem. Zapowiedzieli współdziałanie w powstawaniu
szybkich i dobrych ustaw, które umożliwią terminowe wykonanie poszczególnych
projektów i inwestycji. Wtórował im były minister sportu Tomasz Lipiec,
aresztowany nieco później, razem z dyrektorami COS, za przekręty korupcyjne.
Człowiek ten, o zgrozo, szukał nieprawidłowości w PZPN. Z kolei następczyni
Lipca, pani Elżbieta Jakubiak, nie mająca pojęcia o sporcie, wzięła sobie do
pomocy byłego głównego architekta Warszawy, Michała Borowskiego, którego
wyrzuciła z posady za niekompetencje prezydent Hanna Gronkiewicz - Waltz.
Usunięty z Urzędu Miasta Michał Borowski okazał się głównym hamulcowym
przedsięwzięcia. Już pierwszego dnia urzędowania minister Jakubiak, miałem
sposobność stanąć twarzą w twarz z przyszłym prezesem Narodowego Centrum
Sportu. Kiedy na moje pytanie odpowiedział, że od początku brano pod uwagę
tylko jedną lokalizację Stadionu Narodowego, poczułem się zniesmaczony. Tu
przecież chodziło o ogromną inwestycję, a nie postawienie budki z piwem. Z
kolei pytania, czy taką decyzję podjął premier Jarosław Kaczyński ? - pan
Borowski nie chciał skomentować.
W związku z przyspieszonymi wyborami i prawdopodobnymi zmianami na szczytach
władzy, pani Jakubiak z panem Michałem robili wszystko, ażeby nie zawieść
swojego mocodawcy. Specustawa, przygotowana przez ministerstwo w bardzo
krótkim terminie, okazała się bublem legislacyjnym. Odchodząca minister
starała się zarekomendować biura, które mogłyby zaprojektować Stadion
Narodowy. Ponoć w imię ułatwienia pracy swemu następcy. Ileż było w tym
obłudy. Nowy minister został postawiony przed faktami dokonanymi. Tylko
wariat może zmienić lokalizację obiektu ! - mówiła pani Jakubiak. Czyżby
były naczelny architekt Warszawy nie powiadomił jej, że Stadion
Dziesięciolecia zlokalizowany jest na starym korycie Wisły, a nie na
podmokłych terenach? Całe szczęście, że minister Drzewiecki wybrał firmę JSK
Architekci, a nie rekomendowane przez Borowskiego biuro APA KA, które nie
projektowało wcześniej obiektów sportowych! O, przepraszam, zaprojektowało
wirtualny stadion do rozmów z UEFA. Najciekawsze w tym wszystkim jest to, że
praktycznie nikt nie zgłosił się do światowej sławy naszego rodaka, Edmunda
Obiały, który realizował Stadion Olimpijski w Sydney, a obecnie zatrudniony
jest przy podobnym obiekcie w Londynie. Mógłby służyć przynajmniej radą.
Minister Mirosław Drzewiecki poddał się rodzajowi dyktatu ze strony
Jarosława Kaczyńskiego, Kazimierza Marcinkiewicza i Tomasza Lipca. W
obecnej sytuacji, wobec upływającego czasu, i ja pogodziłem się z tą
lokalizacją. Tym bardziej, że nowy stadion będzie stricte piłkarski - bez
bieżni lekkoatletycznej, a wybudowany w niecce starego, z wykorzystaniem
nasypów. Martwi mnie głównie koszt budowy oraz brak perspektyw związanych z
Narodowym Centrum Sportu. Co prawda uniknęliśmy całkowitej rozbiórki
stadionu i wywózki gruzu, choć i tak część nasypu trzeba będzie jednak
rozebrać, chociażby na dojazdy do garaży znajdujących się pod płytą boiska.
Bardzo dużo pieniędzy pochłonie wbicie około 3 tys. pali i utwardzanie
terenu oraz wykonywanie prac poniżej lustra wody. Ostatnio, podczas
konferencji prasowej zwołanej przez Borowskiego w barakach N.C.S. odpierał
on prasowe zarzuty, jakoby miał zatajać swoje dochody w oświadczeniach
majątkowych. Szczerze mówiąc, ta sprawa mało mnie obchodzi i nie mam zamiaru
w tym się babrać. Od tego jest prokuratura i urzędy skarbowe. Natomiast mam
do niego pretensje jako do człowieka, który powinien być bardziej uczciwy
niż żona Cezara, tymczasem na tej konferencji człowiek znów mnie zaskoczył.
Nie bardzo wiedział, ile będzie kosztował stadion. Ja w budownictwie
przepracowałem ponad 40 lat, będąc zbrojarzem, majstrem, kierownikiem
budowy, wreszcie prezesem i właścicielem małej firmy. Ciekawy jestem, kto
pokryje te bardzo zwiększone koszty? Oprócz palowania trzeba jeszcze będzie
doliczyć utwardzenie terenu. O charakterze tego człowieka najlepiej świadczy
fakt, że albo skomle o posadę, patrz artykuł “Człowiek z Księżyca” w
“Dzienniku” z 5-6.07.08, albo rozpowiada, ze nikt go nie ruszy. Jednym
słowem niezatapialny, niezastąpiony, po nim choćby potop.Najgorsze jest to,
że pan Borowski robi to wszystko z premedytacją, łącznie ze złożeniem
nieprawidłowego wniosku o pozwolenie na budowę stadionu. Po prostu nie
zrobił solidnego przetargu. Stąd różne niedomówienia, przekłamania i aneksy
do umów.
Prasa nazywa “niezatapialnym” również prezesa PZPN Michała Listkiewicza.
Jednak, w odróżnieniu od Borowskiego, ma się on czym pochwalić. Podobnie jak
niedawno powołany prezes spółki PL.2012 Marcin Herra, który zaimponował mi
ogromnym entuzjazmem i podejściem do trudnego zadania.
Przy okazji mistrzostw Europy, można byłoby wybudować 2 lotniska, na których
lądowałyby samoloty tanich linii ( Modlin, Sochaczew ), 2 mosty ( Północny i
Krasińskiego), szybki tramwaj, Park Sportowy z ośrodkiem i szkółkę piłkarską
oraz siedzibę PZPN na Białołęce. Byłyby to samo nakręcające się inwestycje.
Tym bardziej, że już jest inwestor zainteresowany budową tych obiektów, ale
jak zwykle brak woli politycznej. Nie wspomnę o małej obwodnicy dookoła
Warszawy, wystarczy połączyć z dwóch stron trasę Toruńską z Siekierkowską,
czy autostrady Berlin - Warszawa - Moskwa. I zastanawiać się nad budową
wielkiej obwodnicy dla Warszawy. Czy to są mrzonki? Myślę, że nie. Zgoda
buduje, niezgoda rujnuje. Pozwólmy tylko działać burmistrzowi dzielnicy
Białołęka, panu Jackowi Kaznowskiemu.
Dlatego skandalem jest ciągłe pozostawanie Michała Borowskiego na stanowisku
szefa N.C.S. Człowieka, który od 2003 roku wyrządził stolicy mnóstwo
szkody. A to przecież warszawiak od urodzenia. Powtarzam, iż zwiększone
koszty budowy nowego stadionu zawdzięczamy głównie politykom PiS i osobiście
byłemu premierowi Jarosławowi Kaczyńskiemu, który otoczył się armią
potakiwaczy. Kto wprowadził go w błąd? Tymczasem parlamentarzyści zajęci są
tylko walką polityczną. Gdyby chociaż połowę tego czasu poświęcili na
realizację przygotowań do EURO’2012, to bez obaw patrzyłbym w przyszłość.
Przyznanie nam organizacji tej imprezy należy potraktować jako akt
sprawiedliwości dziejowej i rodzaj “Planu Marshalla Bis”. Znając życie,
stadion z najpotrzebniejszą infrastrukturą powstanie. Natomiast o drugiej
linii metra w stolicy i autostradach możemy tylko pomarzyć. Jest jeszcze
czas, by Narodowe Centrum Sportu przenieś do Białołęki, gdzie do
zagospodarowania od ręki jest około 80 ha ziemi należącej do skarbu państwa.
Nie będę już więcej pisał, bo to jak rzucanie, grochem o ściane. A czas
płynie. Czy jak zwykle Polak będzie mądry po szkodzie? Mimo wszystko mam
nadzieję, że tym razem staniemy na wysokości zadania i damy odpór zachodnim
rewelacją prasowym oraz nie postawimy prezydenta Michela Platiniego i
Komitetu Wykonawczego UEFA w niezręcznej sytuacji.
Chyba lepiej parę razy się zastanowić podejmując decyzje, niż działać
pochopnie, na szkodę Polski.
Pozostaje ze sportowym pozdrowieniem.
Andrzej BOBO Bobowski
KRÓL POLSKICH KIBICÓW.
www.bobo-bobowski.pl
e-mail; boboand@wp.pl